Imieniny: Arnold, Józef, Konrad, Henryk, Marceli, Mirosław
<<< ARTYKULY PRASOWE
[ pokaz spis ]
FORTECA WŚRÓD BLASZAKÓW - 1.12.2006 /fort Mogiła 49 1/2/
Ścieżką (rowerową) obok fortu.
Autor: Krystyna Lenczowska, Głos Tygodnik Nowohucki nr 48/06 z 1.12.2006 r.


Można dojść tutaj spacerem z przystanku tramwaju (otwarta wiata, zabytek” MPK-owski, ostatnie jakie ocalały w Krakowie), jadącego od tramwaju w stronę cementowni, albo spod Kopca Wandy. Można też przyjechać na rowerze, ale ryzykując, gdyż przebiegająca nieopodal ścieżka rowerowa, Fort Mogiła 49 ½ omija. Można też podjechać pod blok koszarowy - samochodem.
Zatrzyma nas potężny ceglany mur, ale czar pryska, gdyż mur otoczony jest okropnymi garażami „blaszakami”. Ceglana rozległa ściana skrywa blok koszarowy. Wysunięte z niej wąskie ramię to kaponierą. Kaponiera to wysunięty element budowli, który służyła do obrony placu broni i fosy od tyłu fortu. Pancerze w jej otworach strzelniczych wykonano z potężnej blachy stalowej, której nie był w stanie przebić pocisk karabinowy.
Mury wysokie są na jakieś trzy metry. Na nich znajduje się ziemia, na której już dawno zaczęły wyrastać drzewa i krzewy. Na pewno niektóre z nich zasiały się z drzew starszych, stanowiących część naturalnej zielonej maski fortu. Dziczki - drzewka i wysoka trawę, po raz kolejny, uprzątnął ZGK.
Być może za kilka lat ten zakątek wyglądać będzie zupełnie inaczej. Projekt Piotra Skuchy, młodego architekta i pracownika Ośrodka Kultury im. C. K. Norwida zakłada, że w „Forcie Mogiła”, przez Austriaków oznaczonym numerem „49 ½” powstanie schronisko turystyczne.
- Kubatura bloku koszarowego, jest niewielka i nie powaliłaby wprowadzić do budynku więcej niż 30 osób. Samo pomieszczenie, jak pamiętam z moich wypraw do wewnątrz, ma szerokość 5 metrów. Sama ściana fortu ma półtora metra szerokości. Wprawdzie, w okresie mobilizacji w takim forcie gromadzono około 200 żołnierzy, ale egzystowali tu w skrajnych warunkach – mówi Piotr Skucha.
Warowny obiekt w Mogile został wybudowany w latach 1095 – 1896. Był niewielkim fortem piechoty, bliźniaczym - względem fortu w Mydlnikach, który pełnił tę samą role w systemie twierdzy Kraków - funkcję „obrony bliskiej”. Jego załoga nie ostrzeliwała przedpola na dużą odległość, ale odpierała bezpośredni atak. Taki pojedynczy fort, samotnie mógł bronić raczej krótko, nie miał w tej sytuacji większych szans na odparcie wroga, natomiast wbudowany w „pierścień obronny” mógł dać wsparcie innym, znajdującym się w sąsiedztwie fortom.
Po pierwszej wojnie światowej i upadku Cesarstwa Austro-Węgierskiego, w 1918 roku, obiekt przeszedł w ręce polskie, ale nadal pozostał obiektem wojskowym. Przed II wojną światową mieściły się w nim magazyny. Jedyne zmiany, jakie wprowadzono w tym czasie, to były nasadzenia grup wierzb, które pozostały do dziś. Były to nasadzenia maskujące, ale i mające na celu wprowadzenie zmian kompozycyjnych w terenie. W czasie II wojny światowej Niemcy wprowadzili do fortu w Mogile służbę budowy lotnisk. Po zakończeniu wojny, ponieważ brakowało mieszkań dla budowniczych Nowej Huty, zakwaterowano w forcie junaków. Gdy ich stąd wyprowadzono obiekt nie był zniszczony. Zaczął pełnić funkcję magazynu.
ZNALAZŁEM „ŚWIŃSKI OGONEK”
Pod jego bokiem prowadzono olbrzymia inwestycję, która wkrótce sięgnęła po przyległe tereny, wprowadzając w wyglądzie istotne zmiany. Ogrodzenie kombinatu podeszło niemal pod sam budynek, działki podzielono, a nad austriackimi murami poprowadzono linię wysokiego napięcia. Tu gdzie dziś znajdą się nieestetyczne garaże „blaszaki”, niegdyś znajdował się teren dawnego zapola fortecznego, czyli wału, który osłaniał fort „od pleców” obiektu. Właśnie w jego tylnej części znajdowały się koszary, podczas gdy „czoło” – skierowane było na wschód. W kierunku Rosji, którą Austro-Węgry uważały za potencjalnego wroga i z tej strony spodziewały się ataku.
W związku z rozbudową kombinatu nastąpiły kolejne drastyczne zmiany: wyburzono baterie artylerii, które znajdowały się w miejscu dzisiejszej przepompowni gazu. Teraz wybudowano nowy budynek. Przy okazji zniwelowano cały wał zapola, który tu się znajdował i zasypano niewielką fosę, znajdującą się przed bramą fortu. Do bramy prowadził zawieszony nad nią, mały mostek. Właśnie w tym okresie zdemontowano większość elementów pancernych, być może w także pancerną wieżę obserwacyjną, która znajdowała się na schronie, na wale piechoty. Być może były tu nawet dwie wieże. Ostatecznie teren tego zapola fortecznego został zabudowany nieestetycznymi garażami z blachy.
- Nad fortem przeprowadzono dwie linie wysokiego napięcia i dlatego do fortu nie można wprowadzić funkcji mieszkalnych i to nieco krzyżuje plany wprowadzenie do fortu funkcji hotelowych. Do rozwiązania pozostają kwestie własnościowe. Działka, na której znajduje się fort należy do Gminy Kraków, natomiast cześć, na której stoimy i gdzie jest kilkadziesiąt garaży, jest w wieczystym użytkowaniu krakowskiej huty. No i w grę wchodzi jeszcze jedna niewielka działka, dzierżawiona przez prywatną osobę. To dzięki temu, że w sąsiedztwie uprawiano pole, fort nie uległ większej dewastacji. Z elementów pancernych zachowała się oryginalna brama i oryginalne pancerze w strzelnicach kaponiery - mówi Piotr Skucha.
Przez lata obiekt (na szczęście) nie znalazł się w polu zainteresowania poszukiwaczy złomu, ale gdy na wiosnę ZGK uprzątnął teren z traw i krzewów, ktoś jednak rozkopał wał piechoty. W lewym barku fortecznym znajdują się pozostałości niemieckiego stanowiska prawdopodobnie „cekaemu” z II wojny światowej. Dziś widać tam dziury wykopane przez pseudo miłośnika fortyfikacji. Przeszukują teren, znalazłem w tym miejscu jeszcze płytę pancerną - okopową, łuskę karabinową i „świński ogonek”. Tak nazywano metalowe słupy o wysokości półtora metra, wykręcane jak świński ogon, służące do zawieszania drutu kolczastego. Ustawianych w odległości kilku metrów od siebie tworzyły obronne zasieki.
W Nowej Hucie do tej pory takiego „świńskiego ogonka” nie znalazłem, natomiast w Krakowie takie słupki zachowały się w kamieniołomie „Liban”, zdemontowane najpewniej z przedpola jakiegoś fortu. Służyły teraz jako słupki ogrodzeniowe. Podobne - zachowały się na forcie Borek Fałęcki na forcie Rajsko…- zauważa Piotr Skucha.
HUTA BEZ FORTECY
Dziś, projekt zagospodarowania fortu, zakładający wykorzystanie go do celów restauracyjno-muzealnych i dobudowę nowych obiektów na przedpolu fortu, wkomponowanych w teren, Ośrodek Kultury Im. C. K. Norwida zgłosił Gminie jako inicjatywę na 750-lecie lokowania miasta Krakowa. W efekcie Gmina zwróciła się do Mittal Steel Poland o współpracę w wypracowaniu warunków zamiany otaczającego terenu na inny i przekazanie miastu. Chodzi dokładnie o przedpole fortu, bo to właśnie ta cześć działki należy do krakowskiej huty. Znajdują się na niej blaszane garaże, których właściciele płacą czynsz za dzierżawę gruntu do huty. Znajduje się tu również przemysłowy obiekt – stacja redukcyjna gazu.
- Dla huty sprawa jest trudna ponieważ musielibyśmy nie tylko przenieść stację redukcji gazu w inne miejsce przy kosztach około 13 mln zł, ale rozwiązać problemy techniczne z warunkami postawionymi przez PGNiG i Gaz-System. Wykonanie przekładek i budowa dwóch nowych rurociągów wysokociśnieniowych o średnicy 300 mm i długości około 600 mb każdy to zaledwie koszt około 3 mln zł. Przebudowa dwóch linii 110 kV Enionu szacowana jest na ok. 5 mln zł. Wybudowanie i włączenie przez MITTAL nowej stacji redukcyjnej spełniającej przepisy w zakresie warunków strefy wybuchowej, dojazdu, ogrodzenia, zasilania elektrycznego i wodociągowego z przyłączem informatycznym i telekomunikacyjnym kosztować może kolejne 5 mln zł.
Ponieważ te kosztowne zamierzenia wymagają wysokich decyzji i niebagatelnych środków, odkładamy je na później. Natomiast dla wstępnego przygotowania terenowego projektu rewitalizacji fortu nie mówimy nie, ale liczymy że miasto zaproponuje nam w zamian za tereny „garażowe” inną działkę do zamiany i przeniesienia garażów – powiedział nam Wiesław Ptaszek szef Biura Nadzoru Majątkowego krakowskiego oddziału Mittal Steel.
- Wstępnie złożone propozycje huty nie zostały przez gminę przyjęte, ale rozmowy nie zostały zakończone. Spodziewamy się tym razem propozycji ze strony Urzędu – dodaje.
NIC NIE JEST PRZYPADKOWE
- Nie planuję umieszczenia schroniska wyłącznie w bloku koszarowym. Standardy powierzchniowe dla schronisk są takie by ilość miejsc noclegowych była analogiczna do liczby miejsc w autokarach np. 50 osób, 100, 150, 200. „Moje” schronisko zaprojektowałem na 150 osób, z czego w samym budynku dzisiejszego fortu nocleg znalazłaby się niewielka liczba. Historyczne pomieszczenia najlepiej byłoby ucharakteryzować na kazamaty koszarowe z końca XIX w. Sami turyści odwiedzający fort mogliby przespać się w warunkach polowych, żołnierskich. Natomiast w odbudowany wał zapola fortecy, można by wprowadzić nowe kubatury. Budowle przenikający się z wałem nie naruszałyby jego gabarytów. Po prawej stronie od bramy znajdowałby się hotel, a po drugiej budynek administracyjny, z salą konferencyjną. Podwórko fortu byłoby dziedzińcem, na którym mogłyby odbywać się imprezy. W dzisiejszej fosie zaplanowałem miejsce na ognisko dla harcerzy – opisuje swój projekt młody architekt.
- Pracując nad projektem starałem się spowodować by sam fort był jak najmniej naruszony w swoim kształcie. By został maksymalnie zrekonstruowany. Trudno wyobrazić sobie rekonstrukcję zasieków na całej długości, ale przewidziałem wprowadzenie zasieków na niewielkim fragmencie wału piechoty, by pokazać jak te pasma zasieków w rzeczywistości wyglądały. Chciałbym także wyeksponować zieleń, która w części jest zielenią historyczną, a która w obiektach obronnych tego typu nie była efektem przypadku, ale przemyśleń mających na celu jak najlepsze wtopienie obiektu obronnego w otoczenie. Że miała określony sens i funkcję. Szacujemy, że sama przebudowa i rewitalizacja otoczenia kosztowałaby ok. 10 mln zł. Sam fort wewnątrz zachował się stosunkowo dobrze i o dziwo nie jest zawilgocony. Zniszczeniu uległy tylko detale, okleiny kamienne na nadprożach, gzymsy. Natomiast sam budynek, co dziwne jest dosyć czysty w środku. Podejrzewam, ze jest drożna kanalizacja odprowadzająca wodę burzową, należałoby zrekonstruować wyloty kominów - opisuje P. Skucha.
***
Fort Mogiła leży na Szlaku Twierdzy Kraków. Nie wiadomo co powodowało, że nie został włączony w szlak rowerowy biegnący 150 metrów od niego, a wystarczyłoby powiesić odpowiednią tablicę informacyjną.
Sama rewitalizacja fortu mogłaby łączyć się z rewitalizacją Kopca Wandy. Wtedy z tej strony Krakwa powstałby interesujący historycznie i turystycznie „trójkąt” terenu, zawierający także niewielki fragmentu starej trasy sandomierskiej. O tyle cenny, ze w okresie budowy Nowej Huty został odcięty od przesuniętego fragmentu drogi głównej. W sąsiedztwie zachował się dom, który kiedyś był wartownią wojskową, a w jego pobliżu zachowały się fragmenty nasypu. Niedaleko też, dziś wzdłuż ogrodzenia kombinatu biegnie fragment starej drogi rokadowej – dawnej drogi zaopatrzenia fortu, obsadzonej rubiniami akacjowymi. Można by tę enklawę przeistoczyć w nowohucki skansen, gdzie znaleźlibyśmy interesujący obiekt z wczesnego średniowiecza, czyli Kopiec Wandy, stary trakt drogowy, zwiedzić fort, a przy okazji wypocząć. Wystarczy wszystko poprzeć jakąś legendą. Ot choćby o hufcach Jagiełły wracających tędy spod Grunwaldu: z Niepołomic do Krakowa… Że nie jest to pomysł niemożliwy, świadczą przykłady adaptacji innych budowli fortecznych w Krakowie: fortyfikacje wokół Kopca Kościuszki, a także fortu „49” w Krzesławicach, gdzie działa Młodzieżowy Dom Kultury.

Krystyna Lenczowska


: Reklama : Patronat : Autorzy : Copyright 2004 - 2009 © NHMZ : v3.3 :