Imieniny: Ilona, Klara, Bronisław, Helena, Bogusław
<<< ARTYKULY PRASOWE
[ pokaz spis ]
KOPARKI, JUNACY I ARCHEOLODZY - 22.12.2006 /Wystawę „NOWA HUTA, ARCHEOLOGIA, LUDZIE, EPOKA” można oglądać w krakowskim Muzeum Archeologicznym przy ul Senackiej 3 do końca lutego 2007 r./
Z wystawy na okoliczność 50.lecia nowohuckiego oddziału Muzeum Archeologicznego w Krakowie
Autor: Krystyna Lenczowska, Głos Tygodnik Nowohucki nr 51/06 z 22.12.2006 r.


Janusz Bober, archeolog z nowohuckiego oddziału Muzeum Archeologicznego specjalizujący się w epoce neolitu, autor wystawy: - Obok zajęć archeologicznych każdy z nas ma przydzieloną dodatkową „działkę” obowiązków. Ja akurat opiekuję się zbiorami archiwalnych fotografii. Porządkując archiwum zauważyłem, że wśród zdjęć, dokumentujących odkrycia archeologiczne znajdują się zdjęcia „rodzajowe” – ludzi przy pracy. Zdjęć tych jest bardzo dużo, liczyć je można w tysiącach. Wtedy wpadł mi do głowy pomysł na wystawę. Namówiłam Annę Piwowarczyk, do współpracy – ona przygotowała stronę plastyczną tej wystawy. Zdjęcia obejmują lata od pięćdziesiątych do osiemdziesiątych. Chcieliśmy by zebrane w wystawę – pokazały tamtą epokę. Same prace archeologiczne znajdują się w tle - Na pierwszym planie są ludzie: na tle wykopalisk, ale i czasów, w których żyli i pracowali.
Inaczej – te zdjęcia prawdopodobnie nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, zostałyby na pólkach muzealnych magazynów. A tak – może ktoś rozpozna siebie lub kogoś ze swoich znajomych czy rodzinę. Zaskakująca dla mnie liczba ludzi pracujących wówczas na stanowiskach archeologicznych oraz to, że były często w tej grupie, żony budowniczych kombinatu i Nowej Huty.

Wysłannik „Echa” donosi z terenu prehistorycznych wykopalisk w Nowej Hucie: - Przy wyrównywaniu terenu pod tory kolejowe, jeden z junaków ochotniczej brygady natrafił w głębi ziemi na gliniane naczynia W parę chwil później junacy wydobyli z ziemi dalsze skorupy gliniane. Zawiadomiono o tym, przez kierownika odcinka robót Betonstalu inż. Mieczysława Czapora Polska Akademia Umiejętności wysłała natychmiast swego delegata dr. Kazimierza Bielenina. Po przybyciu na miejsce, do Wyciąża stwierdził on, że odkryta misa pochodzi z okresu neolitycznego, a szczątki skorup glinianych przedstawiają ciekawe fragmenty ceramiki z epoki brązu. Po upływie trzech dni od pierwszego odkrycia natrafiono na stare cmentarzysko. Dotychczas na odcinku czterdziestometrowym, na głębokości od 80 do 100 cm odkopano 8 grobów zawierających szkielety i jeden - ciałopalny oraz dwa ciekawe groby symboliczne. W grobach zachowały się części kośćców w pozycji skurczonej. Obok każdego umieszczane były naczynia gliniane różnej wielkości. Oprócz naczyń znaleziono również bransolety wykonane ze spiralnie zwiniętej blaszki miedzianej. W tej chwili na terenie wykopalisk dzień i noc pełnią dyżury przedstawiciele Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie: dr Stanisław Buratyński, Kazimierz Bielenin oraz Tomasz Marczewski oraz delegat Uniwersytetu Poznańskiego - Tadeusz Wiślański. Dzięki pozytywnemu ustosunkowaniu się kierownictwa naukowcy otrzymali dwa pokoiki. W jednym z nich, znajdują się części odkopanych pieców garncarskich. Jak się dowiadujemy spodziewany jest przyjazd naukowców Warszawskich, którzy wezmą udział w dalszych badaniach.

Profesor Kazimierz Bielenin, jeden z pierwszych archeologów, który badał budowlane wykopki pod instalacje kombinatu metalurgicznego: - Trafiłem do Nowej Huty w 1950 roku, w lipcu. Najpierw do Muzeum Archeologicznego Polskiej Akademii Umiejętności przyszedł list, podpisany przez kierownika grupy robót nr 4 inż. Czapora, który donosił, że przy wykopach w Wyciążu natrafiono na kości i skorupy i prosi by Akademia się tym zajęła. PAU – był poprzednikiem PAN, miał siedzibę przy ul. Św. Jana. Zbliżał się sezon urlopowy i w Muzeum prace i zastępstwa na okres urlopu rozdzielono. Było nas wówczas tylko 4 czy pięciu pracowników merytorycznych: doktor Leńczyk , dr Buratyński, mgr Czepacz – Cabalska i ja oraz doktor Żak. Ponieważ on szedł na urlop, ja miałem go zastąpić na Wawelu. Z kolei dr Buratyński miał zastąpić dr Leńczyka, który prowadził wykopaliska w Tyńcu. Tymczasem ten list pokrzyżował nam plany. Dyrektor Tadeusz Reyman mówi do mnie: „proszę jechać do tego Wyciąża by zobaczyć co tam się dzieje”. Wtedy dojechać tam, nie było sprawą prostą. Do Mogiły to jakoś dojechałem. Potem prywatnymi samochodami i ciężarówkami dotarłem do tego Wyciąga. Znalazłem kierownictwo grupy robót i inżyniera, który ten list wysłał. On wziął mnie do swojego biura i pokazał zgromadzony w biurowej szafie „materiał”. Obok papierów pełno stały tu urny prehistoryczne, leżały czaszki z grobów szkieletowych. Te rzeczy przynosili kończący zmianę pracownicy. Poszliśmy na wykop. Akurat przekopywano cypel. Ziemię z niego wywożono pod budowę nasypu kolejowego, biegnącego w kierunku Wisły. Wysoka ściana wykopu, prawie 4 metrowa, odsłoniła zawartość: przecięte łyżka koparki ziemianki neolityczne! Od tej pory zostałem w Wyciążu. Doktor Boratyński dołączył do mnie jeszcze w tym samym roku razem rozpoczęliśmy sprawę ratowania tych zabytków. Mam trochę zdjęć z tego czasu.
Na tym zdjęciu umieszczonym na wystawie jestem ja i moi junacy. Wykop, ciągnął się aż do dzisiejszej ulicy Igołomskiej. Koparki wgryzały się w ziemię. A przed koparkami pracowaliśmy my. Warstwami, co 10 cm zbieraliśmy ziemię wyjmując „zabytki”, a obiekty „archeologiczne” dokumentując i eksplorując. I tak dzień i noc, przez trzy lata - przed koparkami.
W Nowej Hucie pracowałem od marca 1950 do 1953. To był epizod w moim zawodowym życiu. Potem poszedłem w Góry Świętokrzyskie i tam, zajmując się świętokrzyskimi dymarkami, pracowałem do emerytury.

Oficjalna notatka raportująca pracę z niewyraźnym podpisem: - Wyciąże, 17 maja 1951 rok. Od godz. 9 pracowało 5 junaków, dwaj robotnicy - od godz. 6 i ja. Eksplorowano rów grodziska, który wystąpił w arach 155 i 156. Zdejmowano pierwszą warstwę w arze 154. Praca utrudniona ze względu na bardzo błotnisty teren. Rów występuje na głębokości 1 metra nad warstwą czarnej próchnicy na arze 156, ćwiartka 6. Szerokość jego wynosi ok. 4 metry. Do dna rowu, z powodu braku czasu dojść obecnie nie możemy. W górnej warstwie rowu materiał dość obfity, w dolnych warstwach bardzo mało: skorupa oblepiona gliną, niczym się nie wyróżnia.

Wycinek z „Echa Krakowa”: - Zgodnie z przewidywaniami naukowców, na całej długości pasa przydrożnego Wisły natrafia się na coraz większe ilości śladów wczesnego osadnictwa. Szczególnie na terenie Wyciąża, przy przeprowadzaniu wykopów ziemnych. Ogółem od pierwszych wiadomości, które podaliśmy na łamach „Echa Krakowa” natrafiono na około 100 stanowisk dających bardzo cenny materiał do badan nad naszą prehistorią. Największą część tych stanowisk odnoszą naukowcy do czasów wczesnej epoki kamiennej. Ze względu na poważne znaczenie dokonanych odkryć na terenie budowy Nowej Huty czynna jest stała placówka naukowa. Archeologowie krakowscy bez przerwy dzień i w nocy czuwają nad postępem robót, zdobywając dla nauki polskiej bardzo cenne wiadomości. Jest to pierwszy wypadek w dziejach polskich placówek archeologicznych kiedy naukowcy nie przerywają pracy na okres zimowy. Fundusze na zabezpieczenie tych stanowisk i badań czerpie się na razie z kont przeznaczonych na przygotowania do obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego – Milenium. W przyszłym roku przydzielone zostaną na pewno przez władze centralne specjalne kwoty na badania naukowe w Nowej Hucie.

Notatka z wykopów archeologicznych z 22 sierpnia 1951 roku: - Pracowało 7 robotników, pogoda słoneczna, zebrano warstwę humusu na arze 147, ćwiartka C. Znaleziono trochę materiału ceramicznego, z czego należy wymienić dwa fragmenty brzegów naczyń z wychyloną krawędzią, duży fragment naczynia koloru siwego z wysoką prawdopodobnie lejkowato wywiniętą szyjką. Zaczęto zbierać warstwę humusu na arze 150. Znaleziono okrągły przęślik gliniany Zaczęto zbierać warstwę nasypanego humusu na arze 148 a. A. Znaleziono kilka skorup naczyń.

26 października 1951 pracować się jednak nie dało: - Pracowało 5 junaków, zgłębiano ziemiankę neolityczną na arze 1. 1Z powodu silnej zawiei śnieżnej i dokuczliwego zimna junacy o godz. 11 zostali odwołani z pracy, w wyniku czego my ograniczyliśmy się do obserwacji pracy dwóch koparek. Teren bardzo bogaty w zabytki, których szczególnie silne zagęszczenie następuje na zachód od nasypu. (podpis niewyraźny)

Październik 1951 rok. Oficjalne pisma Kierownictwo Prac Wykopaliskowych w Nowej Hucie: - Prosimy o przyznanie węgla opałowego dla naszego biura mieszczącego się przy ul. Jana 26, w ubikacji (????) (i tu podane są wymiary). Instytucja nasza istnieje od sierpnia 1951 i nie korzystała z przydziału węgla. Dołączamy zaświadczenie właściciela - tj Polskiej Akademii Umiejętności o zamieszkaniu.
I dalej: - 5 październik 1951. Kierownictwo Robót Prac Wykopaliskowych w Nowej Hucie do Szanownego Pana ob. Dr. Marciniaka Józefa w Szczecinie. Z polecenia ob. mgr. Buratyńskiego. Przypominam i proszę o przysłanie łóżka. Od 1 września mamy już własną kancelarię z przegrodą. Brak jeszcze pieca kaflowego, ogrzewamy na razie piecykiem elektrycznym. Z kredytu wydaliśmy już całe 60 tys zł. obecnie czekamy na podwyższenie, o pozostałe 40 tys, i na pozostałe zaległe rachunki ok. 10 tys. zł.

Wniosek z 28 maja, rok 1952: - Do Centrali Przemysłu Tłuszczowego w Warszawie: przez Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, Wydział Kultury Konserwator Wojewódzki. Kierownictwo Prac Wykopaliskowych w Nowej Hucie zwraca się z prośba o przydzielenie 4 kg mydła twardego miesięcznie, poczynając od dnia 1 maja 1952 do 31 grudnia 1952, tj. na 6 miesięcy po 4 kg to jest 24 kg. Uzasadnienie: placówka nasza zatrudnia 38 pracowników, w tym 31 fizycznych, którzy przekopują ziemię szukając zabytków archeologicznych: kości, ceramika, przedmioty z kamienia i metali i sortują je i myją. Jest to brudząca praca, wymagająca częstego mycia rąk. Podpisał Stanisław Buratyński.

Odpis protokołu z budowy szpitala w os. A-0: - Spisany w dniu 10 września 1952 rok, w obecności ob. dr. Emila (nazwisko zamazane) kierującego pracami archeologicznymi w Mogile i majstrów przy budowie szpitala na A-0 w Mogile. 10 września 1952 roku niżej podpisani wchodząc do baraku, w którym w jednym z pomieszczeń znajdują się narzędzia i materiały wykopaliskowe, stwierdzili że nieznani sprawcy uszkodzili deski, z których zbudowana jest ścianka oddzielająca pomieszczenie wykopalisk od drugiej komórki. Stwierdzono brak jednego ubrania roboczego i jednej kłódki. Uszkodzoną ściankę baraku zabito deskami.

Pismo z kwietnia 1954 roku. Dotyczy zwrotu odzieży: - Obywatel Józef Z. (poczta Ruszcza). Kierownictwo Państwowego Muzeum Archeologicznego Oddział w Nowej Hucie poleca zwrócić do magazynu muzeum kurtkę watowaną pobrane 11 grudnia 1953 roku. Odzież prosi się zwrócić jak najszybciej ponieważ jest ona potrzebna pracownikom muzeum. (podpisał Stanisław Buratyński).

Apteka Nowa Huta ul. Ludowego Wojska Polskiego 38: - Kierownictwo oddziału Muzeum Archeologicznego w Nowej Hucie, ul. Demakowa bardzo prosi o skompletowanie i sprzedaż 4 kompletów apteczek podręcznych, potrzebnych w terenie. Ze względu na częste wypadki skaleczeń , prosimy o uwzględnienie w kompletach znacznej ilości gazy opatrunkowej.

Na zdjęciach archiwalnych z prac wykopaliskowych widać wiele pracujących kobiet. Często są to żony pracowników budowlanych, które w sten sposób szukały zajęcia dla siebie. A „Echo Krakowa” donosi o odnalezieniu denara rzymskiego z czasów marka Aureliusza: - Wczoraj ekipy wykopaliskowe zakończyły prace na dwóch stanowiskach kolo Kopca Wandy i w Pleszowie. Wynik: odkryto m.in. kilkaset jam mieszkalnych i gospodarczych oraz narzędzia, naczynia, ozdoby. W Pleszowie natomiast odsłonięto stosunkowo dobrze zachowane piece garncarskie z okresu wpływów rzymskich i okresu wędrówek ludów z typową dla tych czasów ceramiką toczoną na kole tzw. „siwą”. W pobliżu brzegu Wisły natrafiono na dużą ilość zabytków, w tym kilka brązowych i żelaznych zapinek z okresu rzymskiego. Wykopano tu również srebrny denar rzymski cesarza Marka Aureliusza z II wieku naszej ery. Obecnie archeolodzy porządkują świeżo odkryte zabytki. Pojęcie o poszukiwaniach daje fakt, ze zabytki zapełnią 2 tysiące pudeł. W każdym z nich mieści się od 7 do 9 kg. wykopalisk.

Marta Godłowska, archeolog która pracowała w nowohuckim oddziale Muzeum Archeologicznego od 1960 do 1992 roku: – Odnalazłam siebie na zdjęciach. Prowadzę badania ratownicze. To mogło być w różnych miejscach; zapewne w Mogile albo w Pleszowie. Pracowałam w okresie najciekawszych odkryć. Zapraszano nas stale na konferencje naukowe, bo materiały które odkrywaliśmy w Nowej Hucie były po prostu rewelacyjne dla całej archeologii Środkowoeuropejskiej. Złotych bransolet niestety nie udało mi się odnaleźć ponieważ ja się zajmowałam przede wszystkim epoką neolitu…

Małgorzata Kaczanowska, kierującą pracami nowohuckiego oddziału Muzeum Archeologicznego w latach dziewięćdziesiątych odkryła siebie na zdjęciu z roku 1971: - Wtedy w Nowej Hucie, w domu kultury w os. Górali odbyła się pierwsza konferencja poświęcona przemysłom krzemiennym w neolicie. Wtedy to odbył się mój debiut jako pracownika muzeum. Wygłosiłam pierwszy w moim życiu referat na międzynarodowej konferencji, byłam zdenerwowana okropnie. Mówiłam z szybkością karabinu maszynowego o badaniach w Nowej Hucie. I tak zaczęła się moja naukowa kariera. Odnajduję tu zdjęcia osób, które znałam i które zapisały się piękną kartą w dziejach nowohuckiego oddziału muzeum. Np. nieżyjący już od wielu lat nasz rysownik Tadeusz Bernhard, człowiek o wyglądzie włoskiego mafioso i o poczciwej duszy; wielki amator ruskich pierogów i wielbiciel kotów. Jemu zawdzięczamy bardzo dobra dokumentację prac wykopaliskowych. To on wypracował schematy postępowania, według których do dziś postępujemy.

Anna Piwowarczyk pracuje już prawie 15 lat w nowohuckim oddziale Muzeum Archeologicznego: - Jestem z wykształcenia grafikiem. Dokumentuję znaleziska, współpracuję z archeologami. Przez te lata udało mi się częściowo zorientować w zawiłościach archeologii. Biorę udział w wykopaliskach, prowadzę dokumentację graficzną już wiele lat, ale ciągle jest to dla mnie tajemnica.

Wystawę „NOWA HUTA, ARCHEOLOGIA, LUDZIE, EPOKA” można oglądać w krakowskim Muzeum Archeologicznym przy ul Senackiej 3 do końca lutego 2007 r. Scenariusz wystawy – Janusz Bober, opracowanie graficzne – Anna Piwowarczyk.

Krystyna Lenczowska


: Reklama : Patronat : Autorzy : Copyright 2004 - 2009 © NHMZ : v3.3 :