Imieniny: Czesław, Agnieszka, Marian, Czech
<<< ARTYKULY PRASOWE
[ pokaz spis ]
ŚWIĘTA TERESA Z LISIEUX, GRĘBAŁOWA I PLESZOWA - 20.06.2008 r.
Autor: Krystyna Lenczowska, Głos Tygodnik Nowohucki nr 25/08 z 20.06.2008 r.

Przeglądam album Adama Gryczyńskiego „Czas zatrzymany”. Szukam śladów sprzed lat, a konkretnie jednej świętej figury z pleszowskiego kościoła – figury św. Teresy z Lisieux. Jest! Znajduję ją na małej fotografii, na ostatnich stronach albumu - ubrane po krakowsku dziewczęta dźwigają feretron! Towarzyszy im bandera konna – dwóch mężczyzn w strojach krakowskich.
Gdzie zmierzają? Który to był rok? Może 1934, a grębałowskie panny niosą figurę świętej na miejsce przeznaczenia – do kościoła parafialnego w Pleszowie?
Pogoda na zdjęciu - piękna, czas - może przedżniwny.
Dawna kamienna droga od Igołomi do Krakowa biegła wtedy przez środek wsi, dzisiejszą ulica Nadbrzezie. Na wysokości drewnianego krzyża, dochodziła do niej polna droga od Luboczy i Grębałowa. Przez wieki, co niedziela, mieszkańcy tych osiedli zmierzali nią, na mszę do pleszowskiego kościoła. Po drodze, pośród pól, mijali figurkę Matki Boskiej pod czterema lipami, tam gdzie dziś stoją wielkie piece krakowskiej huty.
Niedziela, 16 czerwca 2008 roku. Mimo czerwca - chłód i chmury nie wróżą dobrej pogody. Drogi już inne, asfaltowe i dojazd dogodniejszy. Sama „święta” przybyła do Pleszowa samochodem, a i mieszkańcy Grębałowa też korzystają z innych niż własne nogi, czy konna bryczka, środków lokomocji. Tego dnia wrócił na miejsce, odnowiony staraniem mieszkańców Grębałowa feretron św. Teresy z Lisieux. Wrócił na stare miejsce, choć dziś Grębałowianie mają swoją parafię w Luboczy.
Franciszek Nowak prezes Towarzystwa Przyjaciół Grębałowa i inicjator odnowienia feretronu św. Teresy z Lisieux: - Inicjatywa fundacji feretronu w 1934 pochodził od Heleny Cieślewicz, żony ówczesnego dzierżawcy Grębałowa, ale mieszkańcy do fundacji się dołożyli. Pomysł odnowienia figury zrodził się z uroczystości 40 rocznicy ślubu jednej z naszych koleżanek z Towarzystwa Przyjaciół Grębałowa. Obchodziła ją w pleszowskim kościele, gdyż tutaj brała ślub. Zobaczyłem wówczas, że „grabałowski” feretron jest w żałosnym stanie, a w drewnianym postumencie, Mieszkańcy z entuzjazmem podeszli do sprawy. Więc mogłem już rozmawiać z konserwatorem zabytków. Dziś przekazujemy odnowiony feretron na miejsce dla którego został ufundowany..
Feretron do kościoła wnoszą ubrane po krakowsku panie Barbara Łach i Halina Ptak ze swoimi wnuczkami – w towarzystwie małego Krakowiaczka Barbara Łach założyła na tę uroczystość oryginalny strój krakowski, który otrzymała od swojej teściowej. Strój ma ponad sto lat. Przepiękny bogaty gorset z upiętymi na nim oryginalnymi wstążkami i kwiaciastymi krakowskimi spódnicą i zapaską.
- Zakładając go zawsze pamiętam, że strój ma sto lat a może więcej, wspominam osoby które go nosiły. Jeszcze mama mojej teściowej brała w nim ślub, a ona była najmłodszym dzieckiem w rodzinie – wspomina.
- Bluzka z ręcznym haftem była nieco przyżółkła. Zaryzykowałam – wygotowałam ja i proszę spojrzeć – znowu odzyskała wspaniałą biel! Jak mocne i dobre musiało być płótno z której została uszyta! Jaką „świeżość”, mimo upływu lat, zachowały barwy spódnicy i zapaski! Spódnice krakowskie były tak sprytnie szyte: z przodu gładkie i marszczone z tyłu! Szczególnie dbam o oryginalne wstążki. Co roku nasz dożynkowy wieniec z Grębałowa jest nimi ozdabiany! Ja sama zaczęłam się przebierać w krakowski strój dopiero od dwóch lat. Mam dwie wnuczki i obie noszą krakowskie stroje, z tym że całkiem współczesne – opowiada pani Barbara.
- Cieślewicz Helena żona dzierżawcy Grębałowa była naszą ciocią . Mąż cioci, Władysław Cieślewicz był kuzynem mojego ojca, ich ojcowie byli braćmi – wspomina fundatorkę feretronu Wincenty Cieślewicz, z rodziny Cieślewiczów z Czyżyn, który na uroczystość przekazania odnowionego feretronu przyjechał do Pleszowa z żoną i siostrą.
Rodzina Cieślewiczów mocno związała się z podkrakowskimi wsiami. Jako pierwszy w te strony, na przełomie XIX i XX wieku, przybywa Józef Cieślewicz urodzony koło Gniezna, by objąć majątek Wadów. Jego rodzina mieszka w wadowskim pałacu. Mają czwórkę dzieci. Ich podobizny z tego okresu odnajdziemy również w nieocenionym albumie „Czas zatrzymany”. Najstarszego – Władysława - odnajdziemy na starej fotografii – to młodzieniec w szkolnym mundurku. To późniejszy dzierżawca Grębałowa, mąż Heleny. Zgłosi się do wojska w pierwszych dniach września 1939 roku. Został zamordowany w Katyniu…
- Ciocia „Hala” była niezwykła kobietą. Po śmierci męża w Katyniu zajmowała się wychowaniem dzieci, zamieszkała w Krakowie. Była to kobieta niezwykle energiczna kobietą, która potrafiła dotrzeć - tak jak w czasie wojny – do niemieckiego komendanta żandarmerii krakowskiej, w sprawie zaaresztowanego syna. Niemiec odpowiedział że nie ma problemu, ponieważ Helena mówiła świetnie po niemiecku i pochodziła z Bydgoszczy i zaproponował jej podpisanie folkslisty, obiecując natychmiastowe zwolnienie syna. Ciocia odpowiedziała, że woli widzieć swojego syna na marach…- wspomina Wincenty Cieślewicz.
- Ciocia Helena wyszła z posterunku żandarmerii przekonana, że podpisała wyrok śmierci na syna. Po drodze wstąpiła do kościoła Reformatów na mszę. Modlić się w drodze ekspiacji, że skazała syna na śmierć. Ale gdy doszła do domu, na Krowoderską …syn już tam na nią czekał. Potem zaraz wszyscy synowie wyjechali z Krakowa. Jeden poszedł do partyzantki w Gorcach, drugi – do partyzantki w Górach Świętokrzyskich, a najmłodszy - do nas, do Czyżyn, gdzie moja mama prowadziła gospodarstwo. Helena, po wojnie, za córką przeniosła się do Rzeszowa. Tam zaakcentowała swój pobyt i zapatrywania w ten sposób, że ufundowała kaplice. Pod płaszczykiem domu bliźniaczego wybudowała tę kaplice i – od komisarza w stanie wojennym - uzyskała zezwolenie na użytkowanie.
Helena Cieślewicz była niewątpliwie osobą niepośledniej miary. Panienka z dobrego domu, która ukończyła pensję, znała języki. Dodatkowo ukończyła jeszcze kursy pielęgniarskie. W czasie I wojny pracowała jako pielęgniarka. Wróciła do tego zawodu w czasie okupacji i po wojnie. Po wojnie, jako wdowie po oficerze który zginął w Katyniu, nie było jej łatwo. W roku 1945, gdy Urząd Bezpieczeństwa zaczął się interesować jej synami, Helena wywozi ich najpierw na Ziemie Odzyskane, a następnie - przeprowadza przez zieloną granicę do Austrii i Włoch. Tak znaleźli się w Armii Andersa i już do Polski nie wrócili. Najmłodszy Władysław w uzyskał tytuł profesora w Denver w Kolorado i jako wysokiej klasy ekspertem od kopalin węgla i ropy naftowe, w 1997 roku na zlecenie rządu Jerzego Buzka opracował memoriał jak powinny wyglądać ustalenia cenowe przy transporcie ropy, w wyniku czego Polska mogła zwiększyć Rosji opłatę za użytkowanie rurociągu „Przyjaźń”.
W tradycji rodzinnej zachowała się pamięć zainicjowania fundacji. – Nie znamy okazji, ale ciocia Helena podeszła do tego wychowawczo. Uznała, że aby fundacja miała sens, muszą się włączyć Grębałowianie. I tak się stało – podkreśla Wincenty Cieślewicz.
Dlaczego wybrano akurat tę świętą? Może dlatego, że święta Teresa z Lisieux zwana Teresą od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, żyła w czasach niemal współczesnych Helenie Cieślewiczowej. Urodziła się w 1873, zmarła w 1897 roku. Tę francuską karmelitankę, ogłoszono błogosławiona w 1923 roku, a w rok później - świętą. Była patronką misji. W 1997 papież Jan Paweł II nadał jej tytuł Doktora Kościoła powszechnego.
W wizerunkach najczęściej przedstawiana jest z różami bądź kwiatami.
Postać świętej przywołał podczas kazania ksiądz proboszcz Stanisław Wajdziak.
Uroczystość mogła odbyć się w kościele pleszewskim, odnowionym jego staraniem na 780-lecie parafii.
Ksiądz proboszcz Wajdziak podziękował wszystkim mieszkańców Grębałowa, za włączenie się w restaurację frenotronu dla pleszowskiego kościoła. Na zakończenie uroczystego nabożeństwa Barbara Anna Brzezińska przepięknie zaśpiewała „Ave Maryja” i wyrecytowała własny wiersz napisany specjalnie na tę okazję.
A potem, mieszkańcy Grębałowa i Pleszowa spotkali się w pleszowskiej świetlicy, gdzie gościło ich Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Pleszowskiej.


Krystyna Lenczowska


: Reklama : Patronat : Autorzy : Copyright 2004 - 2009 © NHMZ : v3.3 :