Imieniny: Larysa, Emanuel, Teodor, Tymoteusz, Dora, Olga
<<< PRZEDROKI Z KSIAZEK
[ pokaz spis ]
Piotr Maroszek - "DZIEJE PARAFII RUSZCZA" - Rozdział VII _ Dramat I Wojny Światowej. Trud odbudowy parafii w dwudziestoleciu międzywojennym
/wszystkie prawa zastrzeżone/


1. Zniszczenia wojenne w parafii i kościoła i dzieło ich odnowy

Zabójstwo następcy tronu Austro – Węgier arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie rozpętało konflikt zbrojny mocarstw na nieznaną dotąd skalę. Toczona w Galicji wojna sprowadziła cierpienia, choroby i nędzę ludności. Obszar parafii znajdował się w przygranicznym pasie pomiędzy Rosją a Austro – Węgrami, i przez to stał się miejscem zaciętych walk pomiędzy armiami obu krajów w listopadzie i grudniu 1914 r. Wtedy to miała miejsce rosyjska ofensywa, której jednym z najważniejszych celów było zdobycie Krakowa. W jej trakcie tutejsze ziemie znalazły się na krótko pod całkowitą kontrolą Rosjan. Nie sposób dziś oszacować nawet w przybliżeniu strat, jakie ponieśli chłopi zarówno w majątku trwałym, jak i przede wszystkim w zniszczonych plonach. Moskale zrabowali bieliznę kościelną i plebanię. Zniszczenia musiały być jednak bardzo poważne, skoro rok 1915 przyniósł na naszych terenach klęskę głodu. Wojska austriackie również nie oszczędziły naszych ziem. W czasie, gdy kwaterowały one na terenie parafii, zabrały z wieży kościelnej pięć dzwonów i sygnaturkę z kościoła, aby przetopić je na działa. Ograbili także stodoły i spichrze z paszy dla bydła i słomy, poniszczyli stajnie, płoty itp . Kościół i parafia rusiecka, podobnie jak wiele innych, znalazły się w stanie godnym ubolewania. Cierpienia, jakich wówczas doznał nasz naród były wysokim okupem za odzyskanie niepodległości. Wreszcie, jesienią 1918 r. po 123 latach niewoli Polska znów stała się wolna.
18 marca 1918 r. zmarł ks. Jan Puchała. Jak zanotował jego następca „był dobrym proboszczem, gorącym czcicielem Najśw. Maryi Panny” . Na wakujące probostwo zgłosili się następujący księża: Wojciech Lurawiec, wikary w Łapanowie, Jan Luberdowicz, katecheta krakowski, ks. Leon Katana, wikary parafii Wszystkich świętych w Krakowie, Piotr Marzec, ekspozyt w Klikuszowej i ks. Józef Nowak, pleban w Krzywaczce. Patronka kościoła prezentowała nań ks. Józefa Nowaka, jednakże ten zrezygnował. Wobec tego Popielówna podpisała prezentę ks. Leonowi Katanie, który ostatecznie został nowym proboszczem .
Ks. Leon Katana urodził się 31 stycznia 1882 r. w Myślenicach. W r. 1901 ukończył gimnazjum św. Anny w Krakowie i wstąpił do seminarium diecezji krakowskiej, które przeniosło się wtedy do nowo wybudowanego budynku na ul. Podzamcze. Święcenia kapłańskie z rąk kard. Puzyny otrzymał w r. 1905. Pracował jako wikary w Niegowici (1905 – 1907) oraz parafiach św. Szczepana (1907 – 1916) i Wszystkich Świętych w Krakowie (1916 – 1918). Pełnił obowiązki katechety w następujących szkołach: ludowej męskiej i żeńskiej w Nowej Wsi (1908 – 1912), ludowej w Czarnej Wsi (1912 – 1913) oraz prywatnym seminarium nauczycielskim pani Münnichowej. Na probostwo w Ruszczy instytuowany 1 lipca 1918 r . Ks. Katana ubolewał, iż po wojnie stosunki w parafii układały się jak najgorzej, tak z powodu ubóstwa materialnego, jak i duchowego parafian, którzy „zbolszewiczeli”. Komunizm wydaje się być prostym remedium na biedę; cóż bowiem prostszego – zabrać tym, którzy mają i dać tym, którym brakuje?
Jest to doraźnie i fałszywe rozwiązanie. Doświadczenie pokazuje, że na dłuższą metę powoduje on jeszcze większą niesprawiedliwość społeczną i pogłębienie nędzy. Przekonany o tym ks. Katana, był przeciwny marksistowskiemu socjalizmowi. Według niego w wyborach do sejmu większość parafian opowiedziała się za lewicą. Dochodziło do wielu przykrych incydentów między proboszczem a parafianami . Opisane położenie było dlań tak wielce uciążliwe, że w rok po objęciu probostwa chciał zeń zrezygnować i osiąść w klasztorze. Nie zgodził się na to dziekan bolechowicki. Pozostania ks. Katany na stanowisku szczególnie pragnęli parafianie. Do kurii biskupiej napływały prośby wiernych o pozostawienie proboszcza, kolejno z: Wadowa, Branic, Wyciąga i Łuczanowic. Wobec tych nalegań bp Adam książę Sapieha zdecydował, iż ks. Katana nadal będzie proboszczował w Ruszczy . Był on pasterzem tej parafii przez 33 lata. Na początku międzywojnia przyszło mu zmagać się z wielkimi problemami parafii.
Szczególnie zawziętym oponentem kapłana był poseł na Sejm – Franciszek Wójcik. Urodził się 17 października 1863 r. w Wyciążu. Był zwykłym chłopem, który dzięki swoim ponadprzeciętnym zdolnościom zrobił karierę polityczną, której szczytowym momentem była posada ministra. W rodzinnej wsi uczęszczał do szkoły ludowej, a następnie dalszą wiedzę zdobywał jako samouk. W r. 1895 współzakładał galicyjskie Stronnictwo Ludowe. W latach 1895 – 1900 i 1907 – 1913 posłował do galicyjskiego Sejmu Krajowego, a w okresie 1907 – 1911 do austriackiej Rady Państwa w Wiedniu. Po rozłamie SL w 1913 r. związał się z PSL Lewica, stronnictwem którego celem było zdobycie dla rzesz mas ludowych jak najkorzystniejszych warunków bytu i rozwoju pod każdym względem, zatem tak w kierunku materialnym (fizycznym i gospodarczym), jak umysłowym i kulturalnym, czyli zdobycie ziemi (chleba), światła, swobody. Jako klasowe chłopskie stronnictwo, PSL Lewica szczególną opieką otacza interesy ludu wiejskiego – chłopów . Opowiadało się ono za demokratyzacją samorządu terytorialnego i sądownictwa, domagało reformy ustawodawstwa kościelno – administracyjnego, rozwoju spółdzielczości, powszechnego dostępu do oświaty i radykalnej reformy rolnej bez odszkodowania dla dziedziców . W r. 1914 Franciszek Wójcik agitował na rzecz tej partii. 28 kwietnia wraz z Franciszkiem Ptakiem zwrócił się z odezwą do chłopów o wsparcie finansowe PSL – Lewica . Dzięki przynależności do tegoż stronnictwa wszedł w skład pierwszego rządu odrodzonej Rzeczpospolitej. W okresie od 29 grudnia 1918 do 16 stycznia 1919 był ministrem bez teki w rządzie Jędrzeja Moraczewskiego. Objął to stanowisko po dymisji Wincentego Witosa. W latach 1919 – 1922 był również posłem na Sejm .
W 1919 r. oskarżył on nowego proboszcza o manipulowanie dzierżawami majątków ziemskich . Kulminacja konfliktu między nim a ks. Kataną nastąpiła w momencie, gdy Franciszek Wójcik ok. 1925 r. zaczął odwodzić parafian od wiary katolickiej i namawiać ich do wstąpienia do kościoła narodowego. Energiczny pasterz stanowczo się temu przeciwstawił. Oto jak sam opisał to wydarzenie: „chcąc hydrze urwać głowę za jednym zamachem, wyrzuciłem go z kościoła i nie chciałem przy nim odprawiać nabożeństwa, aż dopiero kiedy wobec ludzi wyparł się kościoła narodowego i przyrzekł, że więcej agitować nie będzie, uspokoiło się wszystko” . Możliwe, że owo spięcie stało się impulsem do nawrócenia polityka na wiarę katolicką. Informację, że takowa przemiana w nim zaszła, otrzymałem od jego wnuka, ś. p. mec. Józefa Wójcika . Od r. 1927 poseł w działał prawicowym PSL Piast. Doświadczenie pokoleń wskazuje na istnienie zależności między obraną opcją polityczną a światopoglądem – przekonaniami religijnymi człowieka. Wybór przez Wójcika prawicy może być przesłanką do wniosku, iż w jego sposobie myślenia zaszła autentyczna przemiana. Udział w niej miał niewątpliwie ks. Leon Katana, którego bezkompromisowa postawa skłoniła jego oponenta do skruchy i nawrócenia. Niemal do końca życia Wójcik był aktywny na arenie politycznej. Po zjednoczeniu ruchu ludowego w 1931 działał w SL, m.in. w latach 1931 – 1935 i 1938 –1939 był członkiem Rady Naczelnej tej partii. Zmarł w rodzinnym Wyciążu 3 stycznia 1941 r . Jest pochowany przy głównej alei cmentarza parafialnego w Ruszczy.
We wrześniu 1918 r. przybył do Ruszczy, wraz z księciem bpem Adamem Sapiehą, nuncjusz apostolski kard. Achilles Ratti, późniejszy Ojciec św. Pius XI. Odprawił on w kościele Mszę świętą, zwiedził świątynię, a następnie spożył posiłek na plebanii. Po jego wyborze na papieża, w prezbiterium umieszczono marmurową tablicę na pamiątkę tego wydarzenia .
W czasie wojny bardzo ucierpiał kościół, który z powodu złego stanu dachu miał zawilgocone sklepienia, z których zaczął odpadać tynk. Mimo wielkich problemów finansowych i ze zdobyciem materiału, w r. 1919 nakryto świątynię nową dachówką tzw. karpiówką . Fakt ten świadczy o ponadprzeciętnych umiejętnościach organizacyjnych i zdolności mediacji proboszcza Katany, który podołał wspomnianym trudnościom. Kolejną konieczną reparacją było osuszenie zawilgoconych ścian kościoła. W tym celu zbito w świątyni wszystkie tynki wewnętrzne i pozostawiono ją w takim stanie przez rok czasu. Dopiero po tym okresie kościół ponownie otynkowano. Zlikwidowano wówczas trzy stare drewniane ołtarze, a mianowicie: MB Częstochowskiej, św. Anny i św. Antoniego. Zdemontowano też drewniany i malowany balkon, na którym znajdowały się organy i w jego miejsce zbudowano nowy murowany chór.
Aby uzyskać fundusze na prowadzenie dalszych prac renowacyjnych w kościele ks. Katana sprzedał w maju 1923 r. część gruntów plebańskich. Uzyskał za to kwotę 5 413 000 . Trudno oszacować rzeczywisty dochód z tej sprzedaży z powodu gwałtownie rosnącej wówczas inflacji. W latach 1924 – 1925 zbudowano nową zakrystię w stylu neobarokowym, według projektu Adolfa Szyszko – Bohusza. Posiada ona kopułę z latarnią i trzy małe owalne okna, wewnątrz niej są cztery symetrycznie rozlokowane nisze na szafy. W latach 1924 – 1925 Anna Szyszko – Bohusz zaprojektowała i wykonała w prezbiterium kościoła polichromię ukazującą alegoryczne przedstawienia św. Grzegorza Wielkiego – orędownika dusz czyśćcowych. W r. 1925 ks. Katana wyremontował także plebanię i budynki gospodarcze. W latach 1925 -1927 sumptem parafian odnowiono wszystkie ołtarze; Ruszcza – MB Różańcowej, Wadów – Chrystusa ukrzyżowanego, Branice – św. Józefa, cała parafia pokryła koszt renowacji wielkiego ołtarza. Suma przeznaczona na renowację wszystkich ołtarzy wyniosła 7900 zł. Ponadto odrestaurowano gruntownie organy i tabernakulum w ołtarzu św. Grzegorza. Rzutki proboszcz, przy wsparciu okolicznych dworów i parafian, dokonał też innych, pomniejszych remontów, które szczegółowo opisał . Przez wzgląd na trudne, powojenne czasy, renowacji kościoła i innych napraw musiał dokonywać powoli, żeby – jak zaznaczył - „ludzie nie narzekali” .
Roztropny duszpasterz, jednocześnie z odnową budowli, dbał o nadwątloną demoralizującym czasem wojny i okupacji duchową kondycję parafii. Odnowił, nie wiadomo od jak dawna nie praktykowany, tradycyjny odpust ku czci MB Różańcowej. W 1924 r. urządził Misje św., które – jak zanotował – „odniosły znaczący skutek” . Zauważalna jest pewna prawidłowość – wzrost religijności parafian sprzyjał dokonywaniu remontów. Ks. Katana zauważył zmiany, jakie zaszły w relacjach między księżmi a dziedzicami majątków oraz między kapłanami a chłopami. We wspomnianych remontach i przebudowach najmniej parafię wspierały tzw. dwory – które dawniej były hojne – bardziej natomiast czynił to ogół parafian . Pozytywną inicjatywą było założenie kaplicy w dworze Mycielskich w Łuczanowicach, w miejscu gdzie dawniej istniał zbór ariański. Ks. bp Sapieha zezwolił na urządzenie w tym miejscu kaplicy. Miała ona charakter półpubliczny i była ona regularnie, w każdą niedzielę i święto obsługiwana przez księży z parafii. Ową funkcję spełnia ona do dziś.
W r. 1930 ks. Leon Katana, wraz z dziewięcioma swoimi kolegami, obchodził w Ruszczy jubileusz 25 – lecia kapłaństwa, na którym był obecny metropolita krakowski. Jubilat zaznaczył, że „parafia uczciła nas wspaniale i na tę pamiątkę ufundowała dzwon, który poświęcił książę abp Sapieha” . Na cześć ks. Katany dzwonowi nadano imię „Leon”. Arcybiskup poświęcił również dwa sztandary stowarzyszenia młodzieży męskiej (KSMM) i sodalicji mariańskiej dziewcząt, której chór swoim śpiewem uświetnił uroczystość. Proboszcz podkreślił, że czuł się szanowany i wspierany przez parafian. W przeciągu kilkunastu lat zaszła więc trwała zmiana w relacjach między kapłanem a powierzonymi jego duszpasterskiej pieczy wiernymi. Miało to wymierny skutek we wzroście pobożności parafian. Duszpasterz wspominał: „przyprowadzanie do wiary i religijności zdaje mi się rosnąć – w każdym roku przybywa coraz więcej Komunii św. i rocznie udzielanych bywa 14 tysięcy. (…) Z dworami stosunki coraz lepsze” . Kapłan ubolewał jedynie nad słabą organizacją młodzieży, którą starał się zaangażować w działalność we wspomnianych stowarzyszeniach.
W r. 1933 bp książę Adam Stefan Sapieha odbył w parafii wizytację kanoniczną. Na wzmiance o niej ks. Katana zakończył swój zapis kronikarski. Zapewne obowiązki wicedziekana i dziekana – od 1935 r. – w dużej mierze pochłaniały uszczuplający się zasób sił proboszcza. Szczęśliwie sprawy parafii „stały dobrze”, zatem już nie musiał im poświęcać tak wiele energii jak dawniej.

2. Wikariusze rusieccy

Moja babka, ś. p. Irena Maroszek z d. Kowalska, twierdziła: „Jestem przekonana, że w Ruszczy pracowali nieprzeciętni księża”. Zdanie to jest prawdziwe, choćby tylko w odniesieniu do okresu międzywojennego.
W rok po objęciu probostwa przez ks. Katanę został mu przydzielony do współpracy ks. Józef Zastawniak. Urodził się 26 września 1893 w Gdowie. Ukończył Wydział Teologiczny UJ, święcenia kapłańskie przyjął z rąk abpa Adama Stefana Sapiehy 29 czerwca 1919. Jako neoprezbiter został skierowany do parafii św. Grzegorza w Ruszczy, był tu wikariuszem w latach 1919 – 1924. Następnie pracował jako wikary w następujących parafiach: św. Józefa przy Rynku Podgórskim w Krakowie (1924 – 1931), Najświętszego Salwatora na krakowskim Zwierzyńcu (1931 – 1934) św. Szczepana w Krakowie (1934 – 1935). Po śmierci księdza prałata Wojciecha Siedleckiego, 16 sierpnia 1935 został mianowany proboszczem parafii św. Bartłomieja w Mogile. Otrzymał wówczas zadanie wybudowania nowego kościoła w Czyżynach. Świadom wielkich trudności, po głębokim zastanowieniu się, ks. Zastawniak wybrał na patrona przyszłego kościoła i tworzącej się parafii Św. Judę Tadeusza. Dało to zaczątek kultowi Św. Apostoła w tej okolicy. Świątynię budowano w latach 1936 – 1942. W Dekretem kardynała Sapiehy 15 kwietnia 1951 została erygowana parafia św. Judy Tadeusza w Krakowie – Czyżynach i z tym też dniem ks. Józef Zastawniak został pierwszym jej proboszczem. Zmarł po krótkiej chorobie 15 maja 1960. Został pochowany obok swoich poprzedników na cmentarzu w Mogile. Wdzięczni parafianie ufundowali temu kapłanowi nagrobek oraz pamiątkową tablicę przy głównym wejściu do kościoła św. Judy Tadeusza. Jego imieniem nazwano ulicę biegnącą obok świątyni .
Ks. proboszcz Katana bardzo ciepło wspominał wikarego, ks. Józefa Lichonia. Określił go jako „bardzo gorliwego i życzliwego dla proboszcza”. Pracował on w parafii tylko dwa lata (1924 – 1926), następnie został wikarym w Brzeziu. Ks. Lichoń był proboszczem w parafii Kokocice (1935 – 1948), gdzie ukończył budowę naw bocznych kościoła; potem jako proboszcz powrócił do Brzezia .
Na jego miejsce przyszedł nowo wyświęcony kapłan, ks. Kazimierz Figlewicz, dla którego Ruszcza była pierwszą placówką pracy duszpasterskiej.
Ks. Figlewicz – postać wybitna w dziejach Kościoła krakowskiego – urodził się 6 stycznia 1903 r. w Krakowie. Przyjęto go do seminarium w 1921 r. Studiował teologię w latach 1921 – 1925. Święcenia kapłańskie z rąk abpa Sapiehy przyjął 19 września 1925 r. W Ruszczy dał się poznać jako kapłan „bardzo pobożny, znakomity liturgista, dobry kaznodzieja i katecheta, znający Kraków, jego pamiątki i kościoły wprost zdumiewająco – tak oto scharakteryzował go ks. Katana, dodając słowa – nadawałby się bardzo do Krakowa na Wawel przez swą znajomość historii” . Opinia proboszcza okazała się niezwykle trafna – przez 2/3 swojego życia ks. Figlewicz był ściśle związany z wawelską katedrą. W r. 1930 ks. Figlewicz został skierowany do pracy w Wadowicach, gdzie uczył w szkole podstawowej i w gimnazjum. Został przydzielony w parafii do opieki nad ministrantami. Wspomina on młodego Karola Wojtyłę jako: „dość wysokiego, ale raczej grubaska”, „chłopca bardzo żywego, bardzo zdolnego, bardzo bystrego i bardzo dobrego”, który żył w zgodzie zarówno z kolegami, jak i nauczycielami . Ks. Figlewicz został jego spowiednikiem, ale odwiedzali się oni i rozmawiali także poza obrębem konfesjonału. Ks. Kazimierz Suder, który poznał Karola Wojtyłę w krakowskim seminarium w czasie drugiej wojnie światowej, uważa, że ks. Figlewicz był „idolem” przyszłego Papieża. Z pewnością pomógł on w zasianiu ziaren powołania kapłańskiego w Karolu Wojtyle .
Przytoczę tu słowa samego Ojca św. Jana Pawła nt. Jego duchowego opiekuna zawarte w rozdziale 3 Jego książki „Dar i tajemnica” pt.: „Wpływ rozmaitych środowisk i osób na moje powołanie: „Dzięki niemu zbliżyłem się do parafii, zostałem ministrantem, a nawet poniekąd zorganizowałem kółko ministranckie. Kiedy odszedł z Wadowic do Katedry Wawelskiej, miałem z nim w dalszym ciągu kontakt. Pamiętam, że w piątej klasie gimnazjalnej zaprosił mnie do Krakowa, abym mógł uczestniczyć w Triduum Sacrum, poczynając od Ciemnej Jutrzni w Wielką Środę po południu. To uczestnictwo było dla mnie wielkim przeżyciem.
Kiedy po maturze przeniosłem się z moim Ojcem do Krakowa, podjąłem na nowo kontakty z ks. Podkustoszem katedralnym, taka była bowiem funkcja ks. Figlewicza. Chodziłem do niego do spowiedzi i często spotykałem się z nim w czasie okupacji. Szczególnie utkwił mi w pamięci dzień l września 1939 roku. Był to pierwszy piątek miesiąca. Przyszedłem na Wawel, aby się wyspowiadać. Katedra była pusta. To był chyba ostatni raz, kiedy mogłem do niej swobodnie wejść. Została później zamknięta, a Zamek Królewski na Wawelu stał się siedzibą generalnego gubernatora Hansa Franka. Ks. Figlewicz był jedynym kapłanem, który dwa razy w tygodniu mógł odprawić w zamkniętej Katedrze Mszę św. pod nadzorem niemieckich policjantów. W tych trudnych czasach stało się jeszcze bardziej jasne, czym dla ks. Figlewicza była Katedra, groby królewskie, ołtarz św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Do końca życia pozostał on wiernym stróżem tego szczególnego sanktuarium Kościoła i Narodu, a mnie nauczył wielkiej miłości do Katedry Wawelskiej, która miała stać się kiedyś moją katedrą biskupią.
Kiedy w dniu l listopada 1946 roku zostałem wyświęcony na kapłana, nazajutrz pierwszą Mszę św. odprawiłem w Katedrze, w romańskiej krypcie św. Leonarda. Ks. Figlewicz był obecny przy mnie jako tzw. manuductor. Ks. Prałat od kilku lat już nie żyje (zm. 23 września 1983 r. w Krakowie – P. M.). Sam tylko Pan Bóg może wynagrodzić temu kapłanowi to dobro, które mi wyświadczył” .
Społeczność parafii Ruszcza zachowuje wdzięczną pamięć o jej znakomitym duszpasterzu. Imieniem ks. Figlewicza nazwano ulicę w Łuczanowicach.
Następnie wikarym w Ruszczy został ks. Karol Kochaj, który pracował tu dwa lata, do 11 marca 1933 kiedy to zastąpił umierającego proboszcza w Czulicach. Ks. Katana wspominał, „ks. Kochaj spowiadał bardzo gorliwie, szczególniej pilnował szkoły, nie był jednak zdrowy”. Urodził się 26 października 1903 r. w Targanicach koło Wadowic. Studiował teologię na UJ w latach 1922 – 1926. Święcenia kapłańskie przyjął 24 października 1926. Jako wikariusz pracował kolejno: we Frydrychowicach (1927 – 1928), w Szczakowej (1928 – 1930) i w Ruszczy (1930 – 1933), administrator w Czulicach (1933), katecheta szkół powszechnych w Kozach (1933 – 1939). Był kapelanem Wojska Polskiego w czasie kampanii wrześniowej 1939 r. Został aresztowany przez gestapo i przebywał w więzieniu od stycznia do marca 1940 r. Następnie był administratorem w Hecznarowicach (1940 – 1945) i ponownie długoletnim katechetą w Kozach (1945 – 1961). W Kozach dał się poznać jako zaangażowany działacz społeczny. Zmarł tutaj 27 marca 1961 r . Jego imieniem nazwano plac w Kozach.
Ks. Kochaja zastąpił ks. Władysław Szafraniec z Wawrzeńczyc, o którym nie posiadam bliższych informacji.

3. Zmiany administracyjne
W r. 1926 podzielono rozległy dekanat bolechowicki, tworząc nowy dekanat mogilski, do którego należała parafia Ruszcza. Ks. Katana został jego dziekanem w 1935 r. Piastował to stanowisko przez wiele lat.
W 1934 r. przeprowadzono w Polsce reformę tworzącą wielkoobszarowe jednostki administracyjne – gminy. Poprzednio gmina była niewielką jednostką, obejmującą często zaledwie jedną większą wieś, bądź parę małych wiosek. Przez krótki okres, bo zaledwie kilkadziesiąt lat Ruszcza była siedzibą gminy. Gmina zbiorowa Ruszcza została utworzona
1 sierpnia 1934 roku w powiecie krakowskim w woj. krakowskim z dotychczasowych jednostkowych gmin wiejskich: Branice, Czulice, Dojazdów, Głęboka, Karniów, Kocmyrzów, Kościelniki, Krzysztoforzyce, Łuczanowice, Przylasek Rusiecki, Ruszcza, Sulechów, Wadów, Węgrzynowice, Wolica, Wróżenice i Wywiąże .
Wybuch wojny bezpowrotnie zahamował rozwój regionu, który w tym właśnie czasie miał okres swojej świetności.


: Reklama : Patronat : Autorzy : Copyright 2004 - 2009 © NHMZ : v3.3 :