Imieniny: Fabian, Fabiola, Sebastian, Miła
<<< PRZEDROKI Z KSIAZEK
[ pokaz spis ]
Piotr Maroszek - "DZIEJE PARAFII RUSZCZA DO 1795 R" - Rozdział III _ Braniccy herbu Gryf z Branic i Ruszczy
/wszystkie prawa zastrzeżone/

1. Ród Gryfitów w wiekach średnich.


W badaniu historii lokalnej, miejsce szczególne zajmują dzieje rodu związanego z danym regionem, czy też częściej z daną miejscowością; rodu z niej się wywodzącego, od niej biorącego swoje nazwisko, mającego w niej swe gniazdo oraz siedzibę. W ten właśnie, niemalże organiczny sposób, z dziejami Ruszczy, jako gniazda rodowego i ośrodka kościelnego, związana jest historia rodu Branickich herbu Gryf, rodziny wielce zasłużonej dla dynastii Piastów i Jagiellonów, dla której Ruszcza była wielopokoleniową siedzibą, otaczaną wyjątkową troską oraz dbałością o podniesienie jej prestiżu. Dowodem tego była budowa kościoła, prawdopodobnie istniejącego w Ruszczy już w pierwszej połowie XII w. Na fundamentach romańskiej świątyni Wierzbięta z Branic wzniósł ok. 1417 r. nowy kościół w stylu gotyckim, uświetniając to wydarzenie przez fundację nowej instytucji kościelnej – prepozytury. Fundacja ta, jak już wspomniałem, była przypuszczalnie pierwszym tego rodzaju aktem w Polsce, a więc posiadającym niebagatelne znaczenie .
Najpierw jednak pragnąłbym ogólnie omówić zagadnienie pochodzenia i znaczenia Gryfitów w wiekach XII i XIII, a więc okresu z którego pochodzą pierwsze wzmianki źródłowe o tym rodzie. Pochodzenie rodu Gryfitów nie jest do końca wyjaśnione. Przypuszcza się, iż przybyli oni ze Skandynawii. Po raz pierwszy źródła wymieniają przypuszczalnego członka tego rodu w 1145 r. w „Kronice wielkopolskiej”. Jest nim Jaksa książę serbski, który to władca, jak podaje kronika, zawarł ślub z Agapią, córką Piotra Włostowica . Jest to postać niewątpliwie wybitna. Na tle elit politycznych XII – wiecznej Polski możnowładca wyróżniał się bardzo wysoką pozycją społeczną, a także wielką aktywnością na polu działalności politycznej i fundacyjnej. W historiografii wyróżniano kilku możnowładców o imieniu Jaksa. Niewątpliwie najwięcej problemów sprawia ustalenie, czy Jaksa z Miechowa tożsamy był z Jaksą, księciem Sprewian i Stodoran, który w II poł. XII wieku władał połabskim księstwem kopanickim? Ożywiona dyskusja wokół tego zagadnienia trwa już od wielu lat nie przynosząc zdecydowanego roztrzygnięcia .

Obecnie jednak hipoteza zakładająca tożsamość obu Jaksów, szczególnie po badaniach Jerzego Rajmana i Janusza Bieniaka, zdaje się być najbardziej prawdopodobna . W niniejszej pracy przyjmuję, pomijając całą dyskusję wokół tego zagadnienia, że w połowie XII w. żył i działał tylko jeden Jaksa – komes małopolski, pan na Miechowie, fundator tamtejszego klasztoru bożogrobców, konwentu norbertanek na Zwierzyńcu, darczyńca klasztoru sieciechowskiego, jednocześnie przejściowy książę Brenny i władca Kopaniku (na Pomorzu), zmarły w 1176 r.
Jaksa nie mógł być jednak protoplastą rodu Gryfitów, gdyż nie pozostawił po sobie męskiego potomka (jego jedyny syn zmarł na dworze Władyslawa II Czeskiego). Jego córkami były nie znana z imienia żona Fryderyka z Salzwedel oraz Anna, przełożona konwentu zwierzynieckiego. Nie byli także założycielami rodu Gryfitów rzekomi współrodowcy Jaksy – Świętopełk, Mikora, Krechota i Wincenty. Mikora zmarł bezpotomnie, Krechota poświęcił się życiu zakonnemu, Świętopełk nie miał z Jaksą nic wspólnego, o Wincentym zaś źródła milczą .
Wiadomości źródłowe o pochodzeniu Jaksy z rodu Gryfitów są nie wcześniejsze niż z XV w. Z kroniki o Piotrze Właście czerpiemy informację że związki rodowe łączyły Piotra Włostowica z arcybiskupem Janem i komesem Mikorą – Piotr należał do potężnego rodu Łabędziów, Jan był bratem Klemensa, przodka trzynastowiecznych Gryfitów małopolskich. Przynależność te potwierdziły badania nad genealogią rodziny Branickich herbu Gryf, prowadzone przez Krzysztofa Mosigniewicza, z których wynika, że Jan był dziedzicem podjędrzejowskiej wsi Potok, tej samej której współwłaścicielem był żyjący na przełomie XII i XIII w. Sulisław, protoplasta Branickich .
Zgromadzenie w ręku Jaksy, Jana i Mikory wielu posiadłości ziemskich przeczy tezie o przybyciu Gryfitów z zewnątrz, świadczy o tym również przywilej Jana wydany w 1153 r. dla cystersów jędrzejowskich .
W 1236 r. miał miejsce spór, który prowadzili bracia Klemens, Tomek, Sułek i Sezema z jednej, a klasztor jędrzejowski z drugiej strony o wieś Potok, którą ich ojciec Sulisław sprzedał konwentowi za 60 grzywien. Spór zakończył się ugodą polubowną – bracia zrzekając się praw do będącej przedmiotem kłótni wsi, otrzymali z rąk klasztoru 14 grzywien rekompensaty.
Dokument sporu zawiera wiele ważnych kwestii. Wspomniani bracia synowie Sulisława, należeli do rodu Gryfitów. Spór dotyczył wsi Potok, o której wiadomo, że została nadana cystersom w Jędrzejowie już 1153 r. Tymczasem dowiadujemy się, że wioskę tę darował im Sulisław Gryfita, ojciec wymienionych braci a syn Bartłomieja. Pojawia się sprzeczność co do ustalenia właściciela wsi.
Potok był wsią bardzo rozległą. W późniejszych czasach rozróżniano Potok Wielki (Górny) i Potok Mały (Dolny). Znamy właścicieli cząstkowych Potoku w XIII, XIV i XV w. Należy zatem przypuszczać, że niecała wieś została nadana cystersom, poszczególne jej części mogły być własnością innych Gryfitów, m. in. Sulisława Bartłomiejowica, Który swój dział podarował, podobnie jak Jan, rodzinnej fundacji jędrzejowskiej. Posiadana przez niego część była zapewne włością dziedziczną. Nie znajdujemy wszak wśród akt śladów nabycia – kupna Potoku przez Sulisława, ani ewentualnie konsensu książęcego na jego darowiznę klasztorowi. Nikt też nie spiera się o wieś, wyłączając oczywiście potomków Sulisława.
Na podstawie przedstawionych faktów Marek L. Wójcik wysunął tezę mówiącą, że tę część Potoku posiadał już ojciec Sulisława – Bartłomiej, żyjący w końcu XII w., o którym nie mamy jednak żadnych wiadomości. Biorąc pod uwagę fakt, że był dziedzicem działu w Potoku, nie będzie pozbawiony podstaw wniosek o pochodzeniu Bartłomieja z tej samej linii Gryfitów, z której wywodził się Jan. Chronologia wzmianek źródłowych o synu i wnukach Bartłomieja pozwala z kolei sądzić, iż ten ostatni był bratankiem arcybiskupa Jana .
Zwyczajowe prawo spadkowe w średniowiecznej Polsce zakładało, że podział majątku powinien być dokonany jak najsprawiedliwiej. Każdy więc spadkobierca otrzymywał przypadającą mu część na wszystkich kawałkach ziemi różniących się od siebie co do wartości. Doprowadziło to do ogromnego przemieszania gruntów i do dalece postępującego rozdrobnienia majątkowego rodów rycerskich. Uwydatniając ten aspekt można dość radykalnie stwierdzić, iż posiadanie przez Jana i Bartłomieja różnych części Potoku, świadczyć może o tym, że właścicielem osad (Potok, Rakoszyn), był już ojciec Jana i Klemensa, a dziad Bartłomieja, żyjący zapewne w początku XII wieku .
Według dowodzenia przeprowadzonego przez M. L. Wójcika, Gryfici byli rodem rdzennie małopolskim, pierwotnie tu osiadłym, bez jakichkolwiek powiązań z rodami osiadłymi w innych dzielnicach kraju . Zwarzywszy na fakt, iż Ruszcza była jednym z ważnych gniazd rodowych Gryfitów, a pierwotny kościół romański powstał tutaj przypuszczalnie już w za panowania Bolesława Krzywoustego , można domniemywać, że jego budowniczym był wspomniany dziad Bartłomieja. Możliwe, że był on właścicielem znacznego majątku; który po jego śmierci uległ rozdrobnieniu; co pozwoliło mu na podjęcie tak znacznego wysiłku finansowego jakiego wymagała fundacja kościoła.
Wiemy ponadto, iż osada wczesnośredniowieczna istniała w Ruszczy już w X wieku, a sama nazwa miejscowości, a zwłaszcza pierwotna jej pisownia – Rusca, Rusiecz, może wskazywać na istnienie tutaj osadnictwa jenieckiego pochodzenia ruskiego, a takie było możliwe tylko w silnych i prężnych ośrodkach administracyjnych państwa .
Z przekazu Jana Długosza wiadomo, że ojcem wojewody krakowskiego Klemensa z Ruszczy był niejaki Sulisław . Dziejopis podał także informację, że Klemens miał braci Sułka i Teodora, a co najistotniejsze – pochodził z rodu Gryfitów. Sąd ten badacze przyjęli bez zastrzeżeń. Klemens używał tego samego znaku własnościowego, co Marek (wojewoda krakowski) , ale przede wszystkim był protoplastą rodziny Branickich herbu Gryf, dziedzicem Ruszczy i Branic.
A. Małecki uznał, że ojciec Klemensa z Ruszczy był bratem wojewodów Marka, Teodora i Włodzimierza oraz kasztelana oświęcimskiego Klemensa. Jego też zdaniem Sulisław zginął w bitwie pod Legnicą . Pogląd ten nie jest zgodny z wiadomościami źródłowymi, gdyż wykazano wcześniej, że Włodzimierz i jego poległy pod Legnicą brat należeli do rodu Łabędziów .
Braćmi Marka – wojewody krakowskiego byli: Teodor, Klemens i nie znany bliżej Sulisław. Czy był on tożsamy z ojcem Klemensa z Ruszczy?
Na przywileju księżnej Grzymisławy z 1231 r. świadkują m. in. „Clemens filius Suluslaui cum suis tribus fratribus”, którzy pojawili się obok Klemensa Klemensica, późniejszego kasztelana krakowskiego. Dwa dokumenty z 1236 r. wymieniają imiennie wszystkich braci: „Clemens filius Sulislai et fratres eius Fulko, Sezima, Tomka”. Konfiguracja ta jest zgodna z dyplomem z 1234 rroku, gdzie wspomniani są: „Clemens maior atque minor Sizema”, zgrupowani w obrębie jednej rodziny. Tego pierwszego zidentyfikować możemy z kasztelanem Klemensem, którego „Żywot bł. Salomei” określił przydomkiem magnus .
Bracia Klemensa – Sułek, Tomek i Sezema według przywileju z 1236 r. byli synami Sulisława. Próba identyfikacji Sulisława Bartłomiejowica, z jakimś żyjącym na początku XIII w. Sulisławem, jest skazana na niepowodzenie, gdyż imię to należało do dość popularnych, a źródła nie przekazują nam bliższych informacji o ojcu Klemensa z Ruszczy. Przypuszczać można jedynie, że w r. 1236 Sulisław już nie żył, gdyż zapewne dopiero po jego smierci wynikł spór między konwentem jędrzejowskim a jego synami o wieś potok .
K. Mosigniewicz utożsamia tę postać z Sulisławem z Kargowa, znanym z dokumentu księżnej Grzymiławy z 1228 r., argument – część wsi Potok nazywana była Kargowem i stąd mógł pochodzić Sulisław. Jest to przekonanie nieścisłe. Kargów pojawił się w źródłach dopiero w połowie XV w., wcześniej nie był znany. O naszym Sulisławie źródła milczą.
Pierwszym etapem kariery najstarszego syna Sulisława – Klemensa – miał być urząd kasztelana krakowskiego w latach 1238 – 1241 r . Stwierdzenie to jest wątpliwe, kasztelanem był zapewne inny Klemens, syn Klemensa, mąż Racławy oraz fundator klasztoru w Staniątkach .
Klemens Sulisławic był za to dowodnie palatynem krakowskim, którym został, według Długosza, w 1241 r. z ramienia Bolesława Rogatki, księcia śląskiego syna Henryka Pobożnego. Stał on na czele opozycji przeciwko Konradowi Mazowieckiemu, broniąc się przed nim na zamku w Skale. Po klęsce uciekł z braćmi na Węgry, skąd powrócił w 1243 r., by walnie się przyczynić do zwycięskiej bitwy Małopolan z Konradem pod Suchodołem w pobliżu Jędrzejowa. Ponieważ odniesione pod dowództwem Klemensa zwycięstwo umożliwiło objecie rządów w Krakowie przez Bolesława Wstydliwego, został zatwierdzony na urzędzie palatyna krakowskiego, który zajmował aż do roku 1256 .
Z potomków Klemensa znamy tylko dwóch synów: Andrzeja i Wierzbiętę. M. L. Wójcik przypuszcza, że oprócz dwóch niewątpliwych synów, Klemens miał także co najmniej jedną córkę, o której brak jednak konkretnych danych źródłowych. O istnieniu jej (ich?) wnioskuje Wójcik z aktu Bolesława Wstydliwego dla Klemensa z 1252 r., w którym czytamy: „(...) damus et perpetuo ei tradimus et omnibus posteris eius utriusque sexus omnes libertates, quas nos in domino nostro habemus (...)” .
Dokument Bolesława Wstydliwego z 1276 r. po raz pierwszy wymienia Wierzbiętę syna Klemensa. Andrzej drugi syn Klemensa, wystąpił po raz pierwszy w źródłach w 1289 r., na dyplomie Władysława Łokietka, wraz z bratem Wierzbiętą: „Andreas et Virbenta filii Clemens” . Imię Andrzeja, jak widać, poprzedza Wierzbiętę, a zatem można uznać, że Andrzej był starszym bratem Wierzbięty. Ani w r. 1276, ani później, Andrzej nie piastował żadnego urzędu aż do 1299 r., kiedy to na wydanym przez siebie dyplomie występuje z godnością kasztelana czechowskiego. Akt ten spisany przez Jana, kapelana z Ruszczy, nie pozostawia wątpliwości co do tego, że kasztelan Andrzej był synem Klemensa z Ruszczy . W 1304 r. Wierzbięta został wojewodą krakowskim, a dwa lata później awansował na urząd kasztelana krakowskiego i jako taki jest znany źródłom aż do 1310 r., potem nie pojawia się na arenie politycznej. Przypuszczalnie Andrzej był kasztelanem wojnickim w latach 1285 – 1289, ale nie jest to całkiem pewne stwierdzenie. Otrzymał on w 1285 r. od Leszka Czarnego przywilej, mocą którego wolno mu było przenieść na prawo niemieckie wieś Nieprześnię. Ponieważ Nieprześnia była jedną z gniazdowych wsi Gryfitów, można przyjąć że wzmiankowanym w dokumencie jej właścicielem był Andrzej Klemensic .
Wierzbięta – kasztelan krakowski, miał trzech synów: Klemensa, Jakuba i Wierzbiętę, oraz jedną córkę; Katarzynę, klaryskę w klasztorze św. Andrzeja w Krakowie, notowaną w 1382 r . Klemens – komornik (camerarius) królowej , dziedzic Branic, nabył Banowice, Łęki i inne wsie w 1347 r., które zapewne wnukowie jego: Sezema – syn Birowa z Grodźca i Birowo – syn Marka z Łąk, bracia stryjeczni, sprzedali w 1362 r. Wierzbięcie z Małoszowa .
O drugim z braci – synów Wierzbięty – Jakubie z Ruszczy, dowiadujemy się z dokumentu wystawionego już po jego śmierci, w 1373 r. przez królową Elżbietę. Zezwala on Unisławie, wdowie po Jakubie, sędzim sandomierskim, przenieść z prawa polskiego na średzkie, jej dziedziczne wsie: Ruszczę, Kantorowice i Mikluszowice . Z dokumentu tego wynika, iż wymienione wsie należały już do jej męża, o którym wiemy również, że sprawował urząd sędziego sandomierskiego.
Najmniej wiadomości mamy o trzecim z braci – Wierzbięcie, który pojawił się w dokumencie z 1360 r., nie piastował on żadnych urzędów. Miał on dwóch synów - Wierzbiętę i Piotra, notowanych w 1398 r. oraz córkę Małgorzatę, która w tymże roku wyszła za mąż za Jana Rzeszowskiego . Piotr był plebanem połowy kościoła w Ruszczy, pojawia się w dokumencie z 1403 r. w którym bp Piotr Wysz ustanawia kolegium mansjonariuszy przy tutejszym kościele .
O Wierzbięcie, zwanym w dokumentach Wierzbiętą z Branic, fundatorowi kościołów w Ruszczy i Woli (Rusieckiej), posiadamy więcej informacji, szczególnie dzięki rysowi biograficznemu Karola Piotrowicza w „Polskim Słowniku Biograficznym”.
Nie znamy daty urodzenia Wierzbięty, wiemy natomiast, że umarł w roku 1425, co poświadcza data wypisana na ramie obrazu epitafijnego . Na widowni dziejowej pojawia się Wierzbięta na początku XV w. jako rycerz królewski a zarazem stolnik krakowski. Bliższe stosunki łączyły go z rodami Tęczyńskich i Melsztyńskich, lecz nie wiadomo czy przyjaźń tę dyktował splot wspólnych interesów, czy pokrewieństwo lub powinowactwo rodów. Przed 30 stycznia 1412 r. osiągnął Branicki godność starosty sanockiego, lecz nie zaznaczył niczym szczególnym swej działalności na tym urzędzie. Natomiast imię jego z wdzięcznością wspominają kroniki kościelne dzięki fundacjom na rzecz polskiego Kościoła. Pierwszą fundacją Wierzbięty była budowa drewnianego kościoła w Woli (Rusieckiej) pod wezwaniem Wniebowzięcia N. M. P. ok. 1386 r. , a następnie uposarzenie go w 1395 r. . W 1402 r. zapisał na rzecz kościoła św. Trójcy w Krakowie (oo. Dominikanów) łąkę nad Wisłą w Szczurowie. Zapis ten świadczy o szczególnym kulcie Wierzbięty dla swego patrona – św. Grzegorza Wielkiego, przeznaczony był bowiem na msze św. wieczyste, a ołtarz świętego, znajdujący się w wyżej wymienionym kościele był otoczony jego opieką . W 1417 r. ufundował Branicki wraz ze swoją żoną Dorotą nową instytucję kościelną prepozyturę przy rodowej świątyni w Ruszczy , a następnie podjął się budowy nowego, ceglanego kościoła w stylu gotyckim. Nie pozostaje tutaj bez znaczenia fakt, iż jedyny brat Wierzbięty, jak już wspomniano był w owym czasie proboszczem rusieckim.
Życie Wierzbiety z Branic, typowe dla ówczesnej szlachty polskiej, upłynęło na dorabianiu się majątku; ulepszał gospodarkę rolną, przenosząc dziedziczne wsie z prawa polskiego na niemieckie i zawierając korzystne transakcje handlowe. Nie usuwał się zresztą stolnik od służby publicznej; jako rycerz był na usługach Jagiełły, jako dygnitarz zasiadał w sądach ziemskich. Podobnie jak wielu mu współczesnych, również i Branickiego spotyka się często w zapiskach sądowych, procesującego się bądź to ze sołtysem wsi Iwkowa, bądź to ze szlachtą.
Zmarł Wierzbięta, jak podaje Piotrowicz, 10 marca 1424 r., pochowany w kościele w Ruszczy, gdzie patronowi i dobrodziejowi kościoła wystawiono do dziś zachowany pomnik. Osierocił on dwóch synów: Grzegorza i Piotra .
Synowie Wierzbięty z Branic i Doroty z Łabędziów, byli obaj wybitnymi osobistościami polskiej sceny politycznej XV wieku – członkami opozycyjnego w stosunku do biskupa Zbigniewa Oleśnickiego stronnictwa juniorów. Ich biogramy, również pióra K. Piotrowicza zamieszczone są w „Polskim Słowniku Biograficznym” .
Grzegorz Branicki (zm. ok. 1458 r.), kasztelan radomski, syn Wierzbięty z Branic i Doroty, spędził swe młodzieńcze lata w rodzinnej siedzibie – Ruszczy, gdzie mansjonariusze tutejszego kościoła udzielali mu początkowych nauk. Jako pan na Ruszczy występuje razem z bratem Piotrem w roku 1430; dopiero od r. 1439 spotykamy go na dworze królowej Sońki. Fakt ten rzuca światło na jego orientację polityczną i pozwala zaliczyć Grzegorza do partii juniorów, skupiającej się wokół osoby wdowy po królu Władysławie. Do twierdzenia tego upoważnia również wiadomość, że ojciec jego Wierzbięta żył w bliskich stosunkach z czołowym przedstawicielem opozycji szlacheckiej – Melsztyńskim. Wierny tym związkom pozostał i podkomorzy królowej, gdy podpis swój umieszczał na akcie konfederacji korczyńskiej 03 maja 1439 r. Nie wiadomo czy brał udział w bitwie pod Grotnikami, przypuszczalnie w ostatniej chwili wycofał się z opozycji, gdyż wobec niego nie stosowano żadnych represji, widzimy go natomiast wśród rycerzy, z którymi król Władysław IV wyruszył z końcem kwietnia 1440 r. na Węgry. Za oddane mu usługi obdarzył go król w 1441 r. zapisem 800 grzywien, a niebawem powierzył mu urząd kasztelana radomskiego (przed 07 czerwca 1442 r.). Pod koniec 1442 r. wrócił kasztelan do Polski, by załatwić spór z Krzesławem z Kurozwęk o wójtostwo w Szydłowie. Od razu też rzucił się Grzegorz w wir walk politycznych, brał wybitny udział we wszystkich zjazdach, obecnie jako zdecydowany zwolennik stronnictwa magnatów małopolskich. Widzimy go 03 lutego 1446 r. na zjeździe krakowskim w ścisłym porozumieniu z regentami królestwa Janem z Oleśnicy i Piotrem z Sienna. Zachowaniem swym i zdolnościami budzić musiał pełne zaufanie, gdy m. in. jemu powierzono na zjeździe w Parczowie we wrześniu 1446 r. trudną i delikatną misję pertraktacji z królem Kazimierzem Jagiellończykiem, którą rzeczywiście doprowadził do końca.
Za czasów panowania Kazimierza Jagiellończyka odsunięty od dworu, brał Branicki udział w życiu publicznym jedynie jako członek sądu ziemskiego. Niechęć króla do kasztelana tłumaczyć można tym, że Grzegorz uważany był za stronnika obozu biskupa Zbigniewa Oleśnickiego, o czym świadczyć mógł jego pobyt na uroczystości wręczenia kapelusza kardynalskiego temuż biskupowi w 1449 r. Stosunek do króla Branickiego nie zmienił się do końca życia; pozostał on wierny obozowi hierarchiczno – możnowładczemu, uchodził nawet za jednego z czołowych przywódców tego ugrupowania. Nic też dziwnego, że z jego nazwiskiem spotykamy się wśród zawiadowców sum uchwalonych przez zjazd korczyński na wykup ziemi oświęcimskiej i wojnę pruską.
Grzegorz zmarł prawdopodobnie jako kawaler ok. r. 1458, w rodowej wsi Ruszczy i tu w kościele parafialnym znalazł miejsce wiecznego spoczynku.
Piotr, mylnie identyfikowany z sędzią ziemskim lwowskim, sprawował natomiast urząd kasztelana bieckiego . wychowywał się razem z bratem Grzegorzem w rodzinnej Ruszczy, gdzie podobnie jak brat, w szkole prowadzonej przez tutejszych mansjonariuszy, pobierał nauki. Po śmierci ojca pozostawał Piotr pod opieką starszego brata i w jego towarzystwie występuje w aktach publicznych od 1430 r. Razem też z bratem podpisał akt konfederacji zawartej 03 maja 1439 r. pod przewodnictwem Spytka z Melsztyna mł., czym dobitnie zaznaczył swą przynależność do opozycyjnego obozu, zwanego stronnictwem juniorów. Nic też dziwnego, że po bitwie pod Grotnikami, gdy nie upokorzył się przed zwycięskim biskupem krakowskim, wycofać się musiał z życia publicznego, by w zaciszu domowym oczekiwać zmiany nastrojów politycznych. Po objęciu przez Kazimierza Jagiellończyka tronu polskiego wnet ofiarował Piotr swe usługi królowi, przy którego boku widzimy go na Litwie już w marcu 1448 r. Odtąd wierny Jagiellończykowi, cieszył się zaufaniem i łaską królewską. Przed 03 marca 1466 r. król powierzył mu sprawowanie nowej godności kasztelana bieckiego.
W 1467 r. Piotr wziął w opiekę dzieci Andrzeja z Wielowsi, jako mąż ich ciotki, a więc żonaty z Półkozicówną z Trzewlina i Wielowsi . Niemal co roku jakiś czas przebywał kasztelan biecki na dworze Kazimierza Jagiellończyka, o czym świadczy obecność jego wśród świadków na dokumentach królewskich. W zamian za wierną służbę nagrodził król Branickiego zapisem na 20 grzywien na żupach wielickich. W sprawach politycznych nie odgrywał Gryfita poważniejszej roli, był jednym z wielu dygnitarzy, na których król oparł swoją przewagę nad obozem możnowładczo – hierarchicznym. Mylnie podana w PSB data śmierci Piotra – 02 października 1472 r., zmarł prawdopodobnie w Krakowie. Pozostawił trzech synów: Hieronima z Ruszczy, Stanisława i Mikołaja .
Synowie Piotra nie przejawiali aktywności politycznej, nie piastowali też żadnych urzędów.
Zostali oni wszyscy zapisani na uniwersytet krakowski; Hieronim w 1463 r., a Stanisław i Mikołaj w r. 1477. Hieronim, dziedzic Ruszczy, był żonaty z Barbarą z Wielopolskich i miał z nią pięciu synów: Jana, Mikołaja, Stanisława, Piotra i Andrzeja, którzy w 1518 r. procesują się z sołtysami z Iwkowej. Wieś tę ziemi sanockiej odstąpił Hieronim synowi Janowi w 1512 r . Zmarł 01 kwietnia 1517 r .




2. Klucz branicki na tle majątku ziemskiego rodu Gryfitów w ziemi krakowskiej w wiekach średnich.

Dobra ziemskie linii Sulisława Bartłomiejowica, oprócz wsi Potok i Rakoszyn, rozciągały się przede wszystkim w okolicach Krakowa. Część z nich tworzyła zwarty, aczkolwiek niewielki kompleks, o którym informacji dostarcza nam dokument Bolesława Wstydliwego z 1250 r., czytamy w nim:
„quod nos (...) pro fideli seruicio nostri baronis, comitis Clemens filii Sulislai, palatini Cracoviensis, castores inter metas patrimonium ipsus, videlicet in Brzegi, et in utraque Branicze et Ruszcza iam dicto Clementi venari et omni posteritati ipsus in utraque rippa Visle contulimus iure hereditario possidendum” .
Z przekazu tego wynika jednoznacznie, że wymienione osady stanowiły patrimonium Klemensa, a zatem należały już do jego ojca Sulisława Bartłomiejowica. Ich dziedziczny charakter zdaje się potwierdzać fakt, że w innym dokumencie, wystawionym przez ks. Bolesława Wstydliwego w 1252 r., Klemens nazwany jest Klemensem z Ruszczy . Własność nad nimi zaś, a z całą pewnością nad Ruszczą, przejął następnie syn Klemensa – Wierzbięta.
Leżący obok Ruszczy Wadów, będący początkowo własnością zmarłego w 1241 r. kasztelana krakowskiego Klemensa Klemensica i jego braci, został jeszcze przed 1241 r. przejęty przez Sezemę Sulisławica i jego syna Marka. Dokument Konrada Mazowieckiego z 1243 r., potwierdzający darowiznę rodziny wspomnianego Klemensa na rzecz opactwa benedyktynek staniąteckich, stwierdza, że wśród ofiarowanych osad znalazł się „Negardow cuius dimidiam partem emit apud Sezemam et filium eius Markum pro dobranouice que rudno dicitur simili commutatione et pro vadov”. Jak wynika z tego przekazu, do potomków linii Sulisława należała przejściowo dziedzina w Niegardowie, leżącym w poblizu Proszowic, w gminie Koniusza, oraz otrzymane za nią z zamiany wspomniany już wcześniej Wadów i Dobranowice .
Majątek rodziny Klemensa z Ruszczy – Gryfitów – był znacznie większy niż ten jaki znamy z kilku dokumentów książęcych. Potwierdza to przywilej immunitetowy wystawiony przez Bolesława Wstydliwego dla Klemensa z Ruszczy w 1252 r., mocą którego książę zwolnił wszelkie dobra ziemskie Klemensa i jego potomków od obciążeń ekonomicznych i sądowych oraz nadał mu rozległe prawa m. in. budowania zamków, zakładania wsi, prawo służenia u obcych książąt. Wśród włości tych dokument wymienia ogólnie: „hereditates, patrimoniales, deseruite et pecunia comparate”, są to jednak z całą pewnością Branice, Ruszcza i Brzegi . Pozostałych wsi znajdujących się w posiadaniu Klemensa nie znamy. Być może zaliczyć do nich można Przeginię i Zimnodół – majątki jego syna Wierzbięty. Klemens uwolnił Bolesława Wstydliwego z niewoli u Konrada Mazowieckiego, oraz przyczynił się do zwycięstwa potomka Leszka Białego nad swoim stryjem pod Suchodołem, tak więc zapewne jego majątek, szczególnie ten wysłużony, był o wiele większy, podobnie jak i posiadłości jego potomków czy też innych członków tej mało aktywnej publicznie linii Gryfitów .
Znamy za to wielkość majątku jego wnuka Wierzbięty z Branic, dzięki przywilejowi który otrzymał Wierzbięta od króla Kazimierza Wielkiego w 1360 r., zezwalającym na przeniesienie jego majątku na prawo chełmińskie:
„quod ob merita fideliaque servitia per comitem Wierzbietam de Branicze, militem nostrum fidelem, multipliciter et constanter nobis impensis, ac in posterum impendendis etc., ex nunc villas ipsus infrascriptas, videlicet: Branicze, Stryjów, Wolicza, Zenmiubrzek et Szczorow, prope Mogilam sitas, de iure polonico in ius teutonicm novificari, quod Srzedskie vulgariter nominatur, transferimus temporibus perpetuis duratorum etc.” .
Majątek ten obejmował więc następujące wsie: Branice, Stryjów, Szczurów, Wolicę, i Zymbrzeg. O synu Wierzbięty, również zwącym się Wierzbiętą z Branic, stolniku krakowskim, wiemy, iż posiadał on wsie: Branice, Ruszczę, Szczurów, Wolę (Rusiecką), Stryjów, Mikluszowice (parafia Górka) oraz wieś Grabie, o której wiadomo, że należała już do jego ojca .
W 1402 r. tenże Wierzbięta z Branic nadał klasztorowi oo. Dominikanów p. w. Św. Trójcy swoje łąki nad Wisłą w Szczurowie, a w 1412 r. sprzedał Jakuszowi Warchołowi swoje siedliska w Krakowie . W r. 1417 Wierzbięta i jego żona Dorota nadają mansjonarzom w Ruszczy 12 grzywien czynszu rocznego od 6 kmieci w Branicach, po 2 grzywny od każdego kmiecia. Kmiecie ci, zostali przeniesieni pod jurysdykcję duchowną, lecz robociznę od nich Wierzbięta zachowuje dla siebie . W 1433 r. Grzegorz Branicki z Branic i Ruszczy, poręczając za brata Piotra i matkę Dorotę, sprzedaje za 300 grzywien Bartłomiejowi z Górki (Kościelnickiej) pisarzowi generalnemu zamku królewskiego, swoją wieś odziedziczoną po ojcu Mikluszowice (dziś już nie istniejące, w parafii Górka) .
W r. 1485 któryś z braci; Mikołaj lub Stanisław, nazwany w dokumencie Wierzbiętą Starszym z Branic, sprzedał za 100 florenów węgierskich Michałowi Czuryle staroście niepołomickiemu, swoją część Zimnego Brzegu, a w 1489 r. Wierzbięta Stanisław z Branic zastawił za 80 florenów węg. Piotrowi z Łaganowa całą swoją wieś Zimny Brzeg .
W 1490 r. bracia Hieronim, Mikołaj, Wierzbięta i Piotr z Branic podzielili między siebie dobra po zmarłym bracie Wierzbięcie Stanisławie. Mikołaj, Wierzbięta i Piotr otrzymali Branice i Zimny Brzeg, które to wsie mają wykupić z zastawu własnymi pieniędzmi. Ich starszy brat Hieronim otrzymał Stryjów, który również miał wykupić z zastawu. Las w Stryjowie, także po drugiej stronie Wisły, mają prawo użytkować wszyscy bracia. Siedlisko rodowe i folwark w Branicach mieli podzielić między siebie .
Jest rzeczą charakterystyczną, iż mimo dokonywania rozlicznych transakcji majątkowych, kompleks ten nie podlegał w wiekach późniejszych rozdrobnieniu, lecz należał do tej samej linii rodziny Branickich, co poświadczają inwentarze majętności z XVII i XVIII w. a także akt jej sprzedaży z 1801 .


3. Braniccy herbu Gryf w czasach nowożytnych.

Braniccy herbu Gryf, którzy z końcem średniowiecza i na początku epoki nowożytnej, nie odgrywali niemal żadnej roli politycznej, mało udzielali się w życiu publicznym i rzadko posiadali stanowiska urzędowe, skupiając się głównie na gospodarowaniu majątkiem, zaczęli z końcem XVI i początkiem XVII stulecia dochodzić do wysokich godności państwowych, także dzięki pomnażanemu ustawicznie rodzinnemu majątkowi. Ród ten wydał wiele postaci wybitnych, którzy poprzez swą działalność polityczną, fundacyjną i mecenat artystyczny na stałe zapisali się w polskiej historii. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje hetman koronny Jan Klemens Branicki, ostatni potomek tego znakomitego rodu.
U początku XVI w. jedyną osobą z rodu Branickich, która wywarła większy wpływ na życie publiczne w kraju był Jan – kanonik gnieźnieński. Był synem Hieronima i Barbary z Wielopolskich. Początkowe nauki pobierał w szkole parafialnej w Ruszczy, wyższych studiów nie ukończył i prawdopodobnie już w młodym wieku przeznaczony przez rodziców, którzy mieli liczne potomstwo (pięciu synów), do stanu duchownego, oddany został na dwór prymasa Jana Łaskiego. Przy poparciu Łaskiego w 1511 r. uzyskał zezwolenie na wykup sołectwa we wsi Iwkowa w ziemi sanockiej, którą miał w zastawie jego ojciec; w 1512 r. otrzymał dożywotnie prawo do tej wsi. Podczas soboru laterańskiego przebywał z prymasem Łaskim w Rzymie, poczym wyjechał do Bolonii, gdzie od 1514 r. pełnił obowiązki ochmistrza i wychowawcy bratanków prymasa – Jana i Hieronima. Pod jego opieką kształcili się również: Maciej Śliwicki, Wilhelm Jarocki i synowie Mikołaja Radziwiłła, wojewody wileńskiego. Po kilkuletnim pobycie we Włoszech przeszedł na dwór Hieronima Łaskiego, wojewody sieradzkiego. Wraz z nim brał udział w 1520 r. w poselstwie do cesarza Karola V. W nagrodę za wierną służbę, na mocy prowizji prymasa, został instalowany 19 czerwca 1521 r. na kanonię gnieźnieńską, po wyniesieniu na godność dziekańską Jana Łaskiego – bratanka arcybiskupa. W życiu kapitulnym nie brał jednak żadnego udziału i przebywał nadal na dworze swojego patrona. W r. 1524 Hieronim Łaski przed wyjazdem do Francji zapisał mu w dożywocie wieś Łuczanowice na wypadek swej śmierci.
Jan zmarł zapewne ok. r. 1533, gdyż w tym roku jego brat Piotr otrzymał po nim dożywocie na wsi Iwkowa. Z okresu pobytu w Bolonii zachowała się jego korespondencja z prymasem Łaskim, która jest cennym źródłem do dziejów wychowania w Polsce .
Brat Jana Mikołaj, dziedzic Ruszczy, nie odegrał istotnej roli w życiu politycznym, nie zajmował żadnych urzędów, posiadał dwóch synów – Grzegorza i Stanisława, pomiędzy których
podzielił majątek; w 1581 r. Grzegorz posiadał Branice, a Stanisław Ruszczę. Stanisław był żonaty z Zofią Trzecieską, z którą miał aż sześciu synów: Mikołaja, Hieronima, Andrzeja, Aleksego, Samuela i Stanisława. Odziedziczyli oni po ojcu wieś Grabie. W 1592 r. Stanisław już nie żył, gdyż w roku tym dziedziczyli po nim jego synowie. Samuel odstąpił zapis dożywocia wraz z żoną, Zofią Staśkowską w 1588 r. Andrzej, posiadał wójtostwo w Zendowicach, w starostwie żarnowskim w 1613 r. Zygmunt z Ruszczy, syn Samuela i Zofii, kanonik krakowski, wystawił w kościele Karmelitów Bosych pomnik bratu Piotrowi zmarłemu w 1624 r .
Grzegorz, brat Stanisława, dziedzic Branic, zajmował urzędy łowczego krakowskiego i starosty niepołomickiego, które w roku 1563 odstąpił synowi Janowi, sam otrzymując stanowisko burgrabiego krakowskiego. Miał z żoną Katarzyną Kotwicz trzech synów: Jana, Stanisława i Kaspra; i tyle samo córek: Annę – żonę Sebastiana Lubomirskiego, właściciela otrzymanych w wianie Ruszczy, Pleszowa i Wolicy; Elżbieta – żona Jana Szementa i Katarzyna – zakonnica. Grzegorz, właściciel znacznego majątku, zmarł w 1595 r. mając 61 lat . Pochowany został wraz z żoną Katarzyną, w wystawionej przez siebie kaplicy przy kościele farnym w Niepołomicach, dziele włoskiego artysty Santi Gucciego .
Jan, najstarszy syn Grzegorza, piastujący otrzymane po ojcu urzędy starosty niepołomickiego i łowczego krakowskiego, wraz z żoną Anną z Mirowa Myszkowską, otrzymał wieś Rudnę w 1597 r . Był on gorliwym katolikiem, przez co zdobył uznanie króla Zygmunta III, zrobił błyskotliwą karierę polityczną; w r. 1600 został kasztelanem żarnowskim, w r. 1603 kasztelanem bieckim, a w 1604 r. otrzymał starostwo krzeczowskie. Posłował do Wiednia dla sprowadzenia do Polski arcyksiężniczki Konstancji, zaślubionej królowi .Umarł w 1612 r., mając 44 lata. Nie pozostawił po sobie potomstwa. Pochowany został w rodzinnym grobowcu w Niepołomicach .
Kacper – trzeci z kolei syn Grzegorza, został już w młodym wieku, jako duchowny, proboszczem i oficiałem tarnowskim oraz kanonikiem krakowskim. Zmarł w 1602 r. mając zaledwie 27 lat .
Stanisław – drugi z kolei syn Grzegorza, zajmował urzędy rotmistrza królewskiego (od 1596 roku), starosty chęcińskiego (1602), a następnie miecznika koronnego (1605). W 1605 r. wziął w dzierżawę cła koronne. W 1607 r. otrzymał wieś Pierzchnicę w starostwie szydłowskim. W 1611 r. wraz z żoną, Heleną z Tarłów, wojewodzianką lubelską, otrzymali starostwo lelowskie. Jako starosta chęciński, Stanisław odrestaurował zamek w Chęcinach, zniszczony przez pożar. Starostwo to, odstąpił swojemu synowi – Janowi Klemensowi w 1615 r. Zmarł w 1620 r., w wieku 46 lat .
W latach 1600 – 1630 proboszczami w Ruszczy byli kolejno Sebastian i Zygmunt, bracia Braniccy, o których jako o współczesnych wspomina S. Nakielski w „Miechowia” .
Jan Klemens – syn Stanisława i Heleny, otrzymał wraz z żoną, Anną Beatą z Wapowskich, kasztelanką przemyską, nadanie od króla kilku mniejszych królewszczyzn w powiecie chęcińskim w 1625 r. Jako starosta i rotmistrz tegoż powiatu podpisał akt elekcji Władysława IV. Był także żupnikiem chęcińskim. Uzyskał przywileje górnicze w 1637 r. Chorążym krakowskim został w 1641 r. Posłował kilkakrotnie do sejmu w latach 1642 – 54. Otrzymał w 1640 r. konsens królewski na scedowanie starostwa chęcińskiego synowi Stanisławowi, późniejszemu prowincjałowi jezuitów, który musiał je ojcu zwrócić, aby następnie otrzymać w 1649 r. nowy konsens na rzecz drugiego syna – Jana Klemensa; jednak najwidoczniej sam zatrzymał to starostwo, wymieniony jest bowiem w 1656 r. jako podkomorzy krakowski i starosta chęciński. Został także starostą bocheńskim i wielickim.
Zapewne do niego odnosi się pismo z 05 kwietnia 1655 r., w którym Jan Kazimierz zawiadamia Branickiego, iż w czasie kampanii zimowej przeciwko Moskwie i Kozakom piechota „... cale zniszczała, Orda zaś, jeśli na ś. Wojciech ruski przynajmniej kilkunastu tysięcy piechoty nie obaczy, ligę rozpruć i odbiec wojska naszego deklarują się, a nadto nowa skądinąd odzywa nam się wojna (ze Szwecją – przyp. aut.). Wobec tego koniecznem jest, by sejmiki miast pospolitego ruszenia piechotę łanową z dziesięciu (łanów osiadłych) jednego pieszego wyprawiły.”
Uprasza zatem król Branickiego, aby „jako zawsze miłujący syn szczerze Ojczyznę Matkę Swoją” postarał się o odpowiednie uchwały w swoim województwie. W czasie wojny szwedzkiej Jan Klemens stał wiernie przy Janie Kazimierzu. Obrany pułkownikiem województwa krakowskiego, brał udział w obronie Krakowa przez Czarneckiego. Był delegowany do króla szwedzkiego celem omówienia warunków poddania się miasta. Jan Kazimierz pisze 28 sierpnia 1656 r. do Branickiego, podkomorzego krakowskiego, iż marszałek wielki koronny Lubomirski wyrusza z 4 tysiącami wojska dla odebrania Krakowa Szwedom, a król wyznacza dla niego pewne posiłki Janowi Klemensowi zaś poleca aby „z ludźmi swemi i poddanymi dopomógł w tej imprezie”. Znajdujemy rzeczywiście podkomorzego w obozie Lubomirskiego podczas oblężenia Krakowa w jesieni 1656 r. Został on zabity w marcu 1657 r., prawdopodobnie przez maruderów austriackich, gdy jechał z listami królowej na Śląsk. Pochowany jest na Jasnej Górze w Częstochowie .
Pozostawił Branicki dwóch synów; wspomnianego Stanisława – jezuitę, oraz Jana Klemensa, a także trzy córki; Katarzynę Krystynę – zakonnicę w warszawskim klasztorze ss. Wizytek, Teofilę – żonę Łukasza Czermińskiego, kasztelana zawichoskiego, i Annę Martę – żonę Pawła Kurdwanowskiego, również kasztelana zawichoskiego .
Syn Jana Klemensa i Anny Wapowskiej, noszący te same imiona co ojciec, był dziedzicem jego majątku. Jako młody człowiek otrzymał prawdopodobnie poważniejsze wykształcenie. Karierę swoją rozpoczął jeszcze przed wojnami szwedzkimi, piastując w 1651 r. godność marszałka trybunału koronnego. W czasie „potopu” walczył po stronie króla i wystawił nawet chorągiew, liczącą 123 ludzi; możliwe że wziął udział w wyprawie duńskiej Stefana Czarneckiego.
Małżeństwo z córką Czarneckiego, Aleksandrą, otwarło mu drogę do zaszczytów, w r. 1658 został podstolim, a już w 1660 stolnikiem koronnym. W 1661 r. razem z teściem stanął w szeregu stronników reform i pracował gorliwie nad pozyskaniem poparcia dla zamysłów szlachty sandomierskiej, która to wybrała go posłem na sejm w tym roku. W sejmie został wybrany do komisji, mającej na celu zaspokojenie żądań związków wojskowych, w następnych latach pomagał dworowi w rokowaniach prowadzonych z konfederatami. Jego lojalność i zasługi sprawiły, że gdy w r. 1662 opróżniło się stanowisko marszałka nadwornego, otrzymał za wstawiennictwem królowej tę godność. W 1663 r. wyruszył Branicki wraz z królem na wyprawę moskiewską. Po powrocie z niej pomagał dworowi w przygotowaniu akcji przeciw Lubomirskiemu i zasiadał w sądzie sejmowym, sądzącym sprawę przyszłego rokoszanina. Za te usługi spodziewał się nagrody w postaci laski marszałka koronnego, jednak nadaremno. Nie zniechęcony tym zawodem, ruszył z początkiem r. 1665 do Małopolski i jak mógł paraliżował agitację Lubomirskiego w województwach południowych. W następnych gorących miesiącach, stojąc nadal postronie królewskiej , nie odegrał ważniejszej roli, dopiero w lecie 1666 r. wziął w charakterze delegata udział w rokowaniach z rokoszanami i podpisał deklarację łaski.
Pod koniec panowania Jana Kazimierza odsunął się nieco Branicki od stronnictwa francuskiego, zbliżając się do Olszowskiego, wraz z którym i Krzysztofem Pacem występuje przeciw Sobieskiemu. W czasie bezkrólewia działał Branicki dość energicznie, podpisał akt konfederacji z salwą, zasiadał w delegacji wyznaczonej do rewizji skarbu, w radzie przybocznej prymasa i w sądach kapturowych. Po elekcji Michała Korybuta Wiśniowieckiego, którego po złożeniu przez tegoż przysięgi w kościele proklamował królem, odłączył się zupełnie od stronnictwa francuskiego i wraz z Pacem oraz Olszowskim zostaje doradcą nowego króla. W 1670 brał podobno udział w akcji, mającej na celu zdyskredytowanie malkontentów. Pod koniec panowania Michała popadł w konflikt z M. Działyńskim, miecznikiem pruskim, którego najechał i pozbawił pewnych dóbr, za co ściągnął na siebie kondemnatę trybunału. Sprawa ta odbiła się potem głośnym echem na pierwszym sejmie w 1672 r., gdzie Działyński nie chciał pozwolić, by Branicki zasiadał w senacie. Spór ten zdołano w sejmie tymczasowo ułożyć, niewiadomo jednak, jak ostatecznie została sprawa załatwiona. W czasie drugiego sejmu Branicki był już chory, zmarł 09 lutego 1673 r., pochowany w Krakowie w kościele śś. Piotra i Pawła . Pozostawił jedynego syna Stefana Mikołaja, który otrzymał po ojcu starostwo krośnieńskie w 1673 r., a po matce starostwo stobnickie w 1679 r., Konstancja Tekla, córka marszałka, wyszła za mąż za pułkownika Jana Henryka Bokum .
Stefan Mikołaj, tytułujący się podobnie jak jego ojciec hrabią na Branicach i Tykocinie, jako wychowanek kolegium jezuickiego w Warszawie napisał panegiryk na cześć króla Michała, pt. Corona novae regni felicitatis, wydany w tymże roku drukiem. Był starostą krośnieńskim i stobnickim, od r. 1683 też brańskim. Uczestniczył w kampanii roku 1683, z własną chorągwią husarską i wołoską. Następnie brał udział w wyprawie mołdawskiej w 1686 r. Posłował na kilka sejmów: w 1683 r. wybrany do komisji dla układów z elektorem brandenburskim w sprawie Elbląga, w roku 1690 był deputantem do boku królewskiego, w 1699 r. znowu komisarzem w sprawie elbląskiej. Od r. 1688 był stolnikiem koronnym. W 1686 r. poślubił Katarzynę Sapieżankę, córkę hetmana Kazimierza Sapiehy i związał się politycznie z domem Sapiehów. W burzliwym latach przełomu pocz. XVIII w. dzielił ich dolę i niedolę. W 1703 r. wszedł do senatu jako wojewoda podlaski; został wtedy również starostą ratneńskim. Nie pozyskał go jednak Augusta II dla swej sprawy. W tymże roku wojska saskie zajęły Tykocin pod pozorem konieczności działań strategicznych, naprawdę karząc go za przyjaźń z Sapiehami; dobra jego na Podlasiu zostały wtedy spustoszone przez Sasów. Popchnęło to ostatecznie Branickiego do obozu szwedzkiego i konfederacji warszawskiej. W latach 1703 –1704 pod jego opieką gromadzili się w Tykocinie stronnicy Sapiehów i Leszczyńskiego. Pod koniec roku 1704 musiał jednak uchodzić z kraju i schronić się do Prus Książęcych; przebywał tamże, następnie w Gdańsku do 1707 r. Ze swego wygnania pisał listy do hetmana Sieniawskiego z protestami przeciwko ustawicznemu pustoszeniu jego dóbr (na Podkarpaciu, na Podlasiu i na Litwie). Starał się utrzymać kontakt z Sieniawskim, tym bardziej że jego chorągiew husarska pozostawała w obozie hetmańskim. W roku 1708 wrócił do kraju. Wtedy w Białymstoku ponownie godził Sapiehów i ich stronników. Zmarł 06 lipca 1709 roku, pochowany wraz z żoną w kościele śś. Piotra i Pawła w Krakowie .
Zostawił syna Jana Kazimierza i cztery córki: najstarszą Krystynę, wydaną w 1709 r., wkrótce po śmierci ojca, za jego wolą, za Józefa Sapiehę; Konstancję, żonę hr. Karola Sedlnickiego; Elżbietę, żonę Ksawerego Potockiego i Urszulę, wydaną za Jana Lubomirskiego .


4. Jan Klemens Branicki – hetman wielki koronny.

Ze wszech miar interesująca postać Jana Klemensa Branickiego, jedynego i ostatniego potomka rodu Gryfitów, prawnuka po kądzieli Stefana Czarnieckiego, nie doczekała się dotychczas wyczerpującego monograficznego opracowania. Dwa obszerniejsze rysy biograficzne, jeden pióra Juliana Bartoszewicza, opublikowany w Encyklopedii Orgelbranda w 1860 r., drugi zaś Władysława Konopczyńskiego w „Polskim Słowniku Biograficznym” z 1939 r. , poświęcone zostały prawie wyłącznie politycznej działalności Branickiego, wspominając zaledwie ogólnikowo o słynnej rezydencji w Białymstoku, zwanej „Wersalem Podlasia”, oraz o niektórych fundacjach kościelnych. Bartoszewicz idealizuje niekiedy dostojnego sarmatę, strzegącego dawnych porządków; Konopczyński zaś przedstawia go jako postać zdecydowanie ujemną; chwiejną w przekonaniach politycznych, sprzedajną, kierującą się wyłącznie własnym interesem.
Jan Klemens Branicki urodził się 21 listopada 1689 r., zapewne w Tykocinie lub Białymstoku, z matki Katarzyny Sapieżanki, jako jedyny syn wojewodostwa podlaskich. Ochrzczony jako Jan Kazimierz, zmienił później drugie imię przez kult dla przodków. Cecha ta widoczna jest również w tytule jakim posługiwał się Branicki; pisał się bowiem hrabią na Branicach, Ruszczy, Tykocinie i Tyczynie. W młodych latach wysłany ówczesnym obyczajem do Francji, pozostawał tam dłuższy czas w służbie wojskowej. Okres ten wywarł silny wpływ na osobowość młodego Branickiego; nie nabrał on wprawdzie szczególnego zamiłowania do rzemiosła wojennego, ale nawiązane we Francji stosunki rzutowały później na kierunek jego sympatii politycznych, tworząc zeń wiernego zwolennika, a nawet „wodza” stronnictwa profrancuskiego w Polsce. Pobyt w kraju, gdzie Jan Klemens miał okazję poznać wspaniałe rezydencje Ludwika XIV i francuskiej arystokracji, a także sztukę, która promieniowała na całą Europę, naśladowana przez władców i magnatów, ukształtował z pewnością późniejsze zamiłowania artystyczne tego jednego z najwybitniejszych mecenasów owych czasów .
Po powrocie do kraju, na wieść o śmierci ojca w 1709 r., pozyskał protektora w osobie Karola Radziwiłła, kanclerza wielkiego litewskiego, który wystarawszy mu się o starostwo brańskie, oddał mu za żonę jedną ze swych córek, Katarzynę Barbarę. Związki polityczne z Radziwiłłami zaciążyły na orientacji politycznej Branickiego, który przez całe życie pozostawał w opozycji do walczącej o reformy „Familii” Czartoryskich. Długie lata jednak Jan Klemens nie odgrywał większej roli w tych burzliwych czasach. Nim wszedł na arenę walk politycznych zabrał się energicznie do stworzenia materialnych podstaw przyszłej kariery, zajmując się gospodarką w swych dobrach, gromadzeniem rentownych starostw: bielskiego (1719), krośnieńskiego (1720), mościskiego (1744), janowskiego (1750), złotoryjskiego, ugruntowując swoją pozycję zarówno wśród szlachty, jak i na dworze królewskim. Szczególną troską otoczył swoją rezydencję w Białymstoku, która wkrótce zasłynęła w całej Polsce. Wyrobiony we Francji smak i upodobania pozwoliły Branickiemu dostrzec w starej rodzinnej posiadłości warunki do stworzenia tam siedziby, która zaspokoiłaby ambicję dorównania podziwianym za granicą pałacom. Prace nad upiększaniem Białegostoku trwały niemal nieprzerwanie w ciągu całego długiego żywota Jana Klemensa. Fama o wspaniałościach i przepychu, głoszona przez uczestników uczt i przyjęć, rozniosła się tak szeroko, że ściągnęła na siebie uwagę samego monarchy, Augusta II Mocnego, który w 1726 r. odwiedził dwukrotnie Białystok wraz z całym swym dworem w drodze do Grodna .
Branicki nie udzielał się w tym czasie wiele życiu publicznemu. Pierwszym urzędem, jaki otrzymał w 1723 r., było stanowisko podczaszego litewskiego, o które wystarała mu się energiczna siostra żony Tekla z Radziwiłłów Flemingowa. W tym czasie Jan Klemens odbył kilka podróży zagranicznych, co dało mu okazję do wzmocnienia kontaktów z Francją i pozyskania przyjaciół na dworze w Wiedniu. Majętność, stosunki zagraniczne, goszczenie dyplomatów, więzy rodzinne łączące go z rodzinami Radziwiłłów, Sapiehów, Potockich i Lubomirskich, popularność wśród szlachty, która nie zapomniała o przodku Gryfity, Stefanie Czarneckim – wszystko to predestynowało Branickiego do większej roli i stanowiska. Nie bez znaczenia pozostawały też pewne doświadczenia nabyte w służbie wojskowej we Francji przy obieraniu jego kariery. W 1724 r. został bowiem chorążym wielkim koronnym, po usilnych staraniach otrzymał po Janie Stanisławie Kątskim administrację artylerii koronnej, a w 1728 r. został generałem tejże artylerii. Był już wówczas wiernym stronnikiem Augusta II, który umiał docenić oddanie polskiego magnata, towarzyszącego mu w zabawach, a nawet pielęgnującego go w chorobie. Obowiązkom wynikającym z piastowanych urzędów Branicki niewiele, jak się zdaje, poświęcał czasu. Pochowawszy matkę w 1720 r., a w dziesięć lat później straciwszy żonę poślubił w 1732 r. Barbarę Szembekównę, rozwiedzioną Rzewuską, aby rozstać się z nią po kilku zaledwie latach.
Pozycja i warunki polityczne nie pozwoliły Branickiemu pozostawać dłużej na uboczu. Wkrótce walki wewnętrzne w okresie bezkrólewia po śmierci Augusta II wciągnęły wiernego zwolennika Sasów w zatargi zbrojne. Naraził się bowiem stronnikom Stanisława Leszczyńskiego, głosując za Augustem III, któremu służył następnie przy koronacji na Wawelu. Napadnięty pod Częstochową przez konfederatów dzikowskich, mimo asysty 400 ludzi, wolał z walki zrezygnować i przez dłuższy czas pozostawać w niewoli w Jarosławiu i Kamieńcu. Przygoda ta utorowała mu w pewnym stopniu drogę do dalszych łask następcy Augusta Mocnego; stronnictwo saskie wydobyło Branickiego z niewoli, a po krótkim okresie dowodzenia partią ukraińską wojsk koronnych, Jan Klemens został w 1735 r. mianowany hetmanem polnym koronnym.
Nie pierwszej młodości Gryfita, mimo oportunistycznej i chwiejnej nieco w oczach patriotów postawy ideologicznej, wciąż cieszył się ogromnym autorytetem, był też cenionym partnerem i wspólnikiem dla rywalizujących o wpływy w Polsce dworów zagranicznych. To też nawet Czartoryscy poczęli ubiegać się o pozyskanie hetmana dla swego obozu. Ich usiłowania nigdy jednak nie odniosły w pełni zamierzonego rezultatu, nawet wówczas, gdy sześćdziesięcioletni już Branicki poślubił pod koniec 1748 r. młodziutką siostrę późniejszego króla Stanisława Augusta, Izabellę Poniatowską, wojewodziankę mazowiecką. Po śmierci Józefa Potockiego sięgnął Jan Klemens po najwyższy urząd Rzeczypospolitej, obejmując buławę wielką koronną dnia 05 czerwca 1752 r. Stał się wówczas przywódcą ogromnego stronnictwa zwanego patriotycznym. Tracąc popularność w wojnie siedmioletniej – jako hetman bowiem nie zdobył się na żadne przeciwdziałanie, aby obce wojska przestały traktować teren neutralnej Rzeczypospolitej jak bezpańskie terytorium – usiłował odzyskać ją przez poparcie nasilających się nastrojów antysaskich. W imieniu całej nacji zelżonej wystąpił z memoriałem przeciwko rządom wszechwładnego ministra saskiego, Bruhla, nazywając go cudzoziemcem, który „przez uzurpowaną szlachectwa naszego prerogatywę, od tylu lat (...) przywłaszczył sobie powagę rządzenia i rozkazywania nam imieniem W. Kr. Mości” . Nie wskórawszy jednak nic u Augusta II, pojednał się z Bruhlem i poparł niezbyt czyste interesy saskich zwolenników, układając się jednocześnie z dyplomatami francuskimi o poparcie jego własnej kandydatury do tronu polskiego. Potępienie jego postępowania przez część dotychczasowych zwolenników zmusiło go do związania się na parę lat ze stronnictwem Czartoryskich, ale wobec pojawienia na arenie politycznej popieranego przez nich rywala w staraniach o tron, Stanisława Poniatowskiego, stary hetman znów stanął w szeregach stronników saskich, gotując w 1763 r., opór przeciwko konfederacji Czartoryskich. Po pomyślnych dla „Familii” wynikach elekcji utracił buławę, jeszcze w okresie bezkrólewia zmuszony do ucieczki na Węgry wobec postanowień nowo kreowanej Komisji Wojskowej Koronnej. Po półrocznym tam jego pobycie Stanisław August, uproszony przez ulubioną siostrę, a małżonkę hetmana, Izabellę, pozwolił mu powrócić do kraju i zapewnił bezpieczeństwo tak osobiste, jak majątkowe. Wkrótce Jan Klemens otrzymał stanowisko prezesa Komisji Wojsk Koronnych, lecz nigdy nie pocieszyło go to po utraconej godności hetmana. Słał więc skargi przeciwko Czartoryskim do Berlina i Petersburga, przeciwstawiając się ich reformom; opamiętał się dopiero pod koniec życia, nie ryzykując wprawdzie czynnej walki, co choćby ze względu na wiek było zrozumiałe, ale popierając na wszelkie sposoby konfederatów barskich. Do jego śmierci, dnia 09 października 1771 r., przyczyniła się podobno wiadomość o rozgromieniu hetmana Ogińskiego .
Jako ostatni z rodu Gryfitów, tradycyjnie piastujący godność patrona kolegiaty, hrabia na Branicach i Ruszczy, podjął pewne decyzje które spowodowały nieodwracalne zmiany w ustroju kościoła. Otóż na prośbę Jana Klemensa hr. Branickiego, kard. Jan Lipski dokumentem z dnia 17 kwietnia 1771 r. skasował i zniósł scholasterię i prebendę kanonicką, a ich uposarzenie wcielił do prepozytury i kolegium mansjonariuszy. W następstwie tego kościół stracił miano kolegiaty i powrócił do tytułu prepozytury .
Trudno nam ocenić motywy jakie powodowały Branickim. Można wnioskować, że nie kierowało nim skąpstwo; był przecież posiadaczem ogromnego majątku, przeznaczał niebotyczne sumy na mniej chlubne cele niż troska o Kościół; zapewne dokonał wymienionych kasat, aby uniknąć kumulowania różnych beneficiów w jednym ręku, jak prebenda, oraz eliminacji tych funkcji kościelnych które wówczas się przeżyły, jak scholastyk; zniesienie kolegiaty było zaś logiczną tego konsekwencją.


5. Opis siedziby i majątku Branickich w czasach nowożytnych.

Zapewne nie pierwszą rezydencją dziedziców włości, lecz szczęśliwie zachowaną do naszych czasów, jest budowla zwana niezbyt właściwie lamusem. Wzniesiono ją na pochyłości opadającej ku rozciągającym się od południa nizinom nadwiślańskim. Otaczał ją ogród dworski, dzisiaj znacznie zdewastowany. Jak można sądzić, tzw. lamus był główną i reprezentacyjną, nie pozbawioną walorów obronnych rezydencją Branickich. Jej zręby pochodzą zapewne z początków XVI w., kiedy to pełniła rolę wieży obronno – mieszkalnej. Dzisiejszy kształt uzyskała prawdopodobnie około r. 1603, po dobudowaniu sieni do pierwotnego jednoprzestrzennego budynku. Inicjatywę rozbudowy rezydencji badacze przypisują Janowi Branickiemu herbu Gryf (zmarłemu w 1611 r.), pełniącemu w latach 1585 – 1611 urząd starosty niepołomickiego, w latach 1586 – 1611 łowczego krakowskiego, a w r. 1600 kasztelana żarnowieckiego oraz kasztelana bieckiego w latach 1603 – 1611. Do modernizacji siedziby rodowej Jan Branicki zaangażował krakowski warsztat Santi Gucciego .
Budowlę wzniesiono na planie prostokąta zbliżonego do kwadratu o bokach dłuższych 11,45 m i krótszych 9,80 m. Posiada ona trójdzielne piwnice, sklepione kolebkowo, zbudowane z łamanych kamieni. Kondygnację parterową, wzniesioną z cegieł w układzie polskim, zajmuje sień ze schodami na piętro oraz duża izba nakryta sklepieniem kolebkowym z lunetami. Główne wejście prowadzi poprzez prostokątny otwór drzwiowy przebity w północnej ścianie sieni. Podobny układ dwudzielny występuje na piętrze, przykrytym belkowym stropem. Pogrążony dach budowli osłonięty został attyką z arkadami i grzebieniem krenelażowym. Elewacje zdobi z kolei sgraffitowe boniowanie .
Bogactwem formy i treści oraz wysokim poziomem detalu rzeźbiarskiego oznaczają się także wnętrza branickiej rezydencji. Kunszt dłuta mistrzów skupionych wokół Santi Gucciego zdradzają elementy późnorenesansowego wystroju wielkiej sali na piętrze. Cechy tego warsztatu nosi przede wszystkim kominek oznaczony datą 1603. Jego obramienie i nadstawę tworzą płaskorzeźby w płytach z kamienia pińczowskiego. Węgary obramienia stanowią pilastry hermowe na zwierzęcych, szponiastych łapach. Dźwigają one na głowach woluty kapiteli jońskich, na których spoczywa belkowanie, ozdobione gzymsem i kartuszem herbowym. Pole kartusza wypełniają przedstawienia pięciu herbów: w górze Jastrzębiec i Nowina, w dole Gozdawa i Pobóg, a w środku mniejsza tarcza z herbem Sulima. Bogato dekorowana jest również nadstawa kominka sięgająca aż do sufitu. Jej środek zajmuje drugi kartusz herbowy mieszczący wyobrażenia herbów Kotwicz, Gryf i Zabawa. Wokół tarczy widnieją litery, które czytamy: IOANNES DE RUSZCZA BRANICKI, CASTELLANUS ZARNOWIENSIS, CAPITANEUS NIEPOŁOMICENSIS (w polskim tłumaczeniu: Jan z Ruszczy Branicki, kasztelan żarnowiecki, starosta niepołomicki). Kartusz opinają skręty i ornament lambrekinowy, nad nimi znajdują się klejnoty herbowe.
Obok kominka usytuowany jest równie mistrzowsko wykonany portal. Całe obramienie drzwi zostało wykonane z kamienia pińczowskiego. Gzyms portalu zdobią liście akantu i ślimacznica. Kartusz herbowy umieszczony na środku gzymsu przedstawia jedynie herb dziedziców Branic – Gryf.
W pobliżu tzw. lamusa stoi parterowy dwór klasycystyczny z początków XIX w. Murowaną, parterową budowlę wzniesiono na planie prostokąta w układzie dwutraktowym. Od zajazdu przytyka portyk kolumnowy, a od ogrodu ryzalit. Dwór jest przykryty wysokim dachem czterospadowym. We wnętrzu znajdują się trzy kominki klasycystyczne .
Zespół rezydencjonalny w Branicach otacza ogród z widocznymi resztkami założenia krajobrazowego.
Szczegółowy opis dworu, budynków przyległych i posiadłości zawiera „Inwentarz Majętności Branic cum Adiacenbus Dworu (...), Maij Anno 1680 spisany”. Oto jak wyglądał dwór w Branicach w niespełna 80 lat po jego wzniesieniu:
„Naprzód budynek wielki o dwu piętrach, wchodząc przez ganek do sieni dolnej (...). Po prawej rząd pokojów, cztery, we dwóch piece malowane dobre, w tych pokojach okien dziewięć (...). U wszystkich drzwi zamków nie masz, tylko antaby, szafka zielona w ciemnym pokoju (...).
W tych pokojach stołów dwa, po lewej ręce drzwi pierwsze z zamkiem bez klucza, antaby na zawiasach żelaznych, piec malowany, okien trzy całych z okiennicami drewnianymi na zawiasach żelaznych, w tym pokoju krzesło jedno skórzane szare, stołków złocistych gdańskich sześć, stół hadrowany, ława prosta drewniana, lóżko jedno stolarskiej roboty, stolik pod nim szafka z kratką (...), stolik jodłowy prosty.
Z tego pokoju drzwi do komnaty (...), w tej komnacie stół hadrowany, długi, prosty, zielony, okna dwa całe z okiennicami (...). Z tej komnaty alkierz (...), z tego alkierza drzwi do kuchni (...), drugie drzwi na górę, na schody (...), z tego alkierza drugi takiż, do niego drzwi (...), okno jedno w nim nie masz, szyb sześć, powała nad oknami zgniła, tamże jest kredens ad instar schodków, z tego alkierza jest pokój od kaplicy, do niego drzwi (...), piec zielony zły, okna dwie (...).
Te pokoje po lewej ręce są za kluczem, Jego MCi xsiędza Branickiego preposita Ś. Barbary Collegium Ojców Soc. Jezu (Stanisława prowincjała jezuitów – przyp. P. M.), w sieni okien cztery dobrych, z tej sieni kaplica, w niej okien pięć całych (...).
Drugie piętro do którego z ganku drzwi, na schodach zamczyste (...), sala wielka cegłą położona, na tej sali pod oknami ława jedna, stołu żadnego nie masz, okien w niej siedem (...). Z tej sali po prawej ręce izba stołowa zamczysta z kluczem, posadzką dębową położona, piec malowany dobry, w nim krata żelazna, stołów wielkich dwa, trzeciego nie masz, ławy nadto dębowe, listwy malowane z kołkami, przy drzwiach szafka dwoista (...), okien wielkich osiem, z których wybitych szyb osiem, także wielkich z herbami dwie, obrazów sybil dwanaście (sybilla – przyp. P. M.), powała miejscami zła i zacieka.
Po lewej ręce z tej sali pokojów dwa z piecami malowanymi, za nimi znowu pokojów dwa z alkowami i gabinetami i schodami do dobrych pokojów, okien we wszystkich tych pokojach trzynaście (...), z tej sali drzwi na ganek kapliczny (...), w końcu tych pokojów spiżarnia (...). Za spiżarnią schody na górne pokoje, za nimi sionka ku piekarni (...), okiennic w tym budynku w różnych pokojach na zawiasach żelaznych dwadzieścia i cztery, dach nad tym budynkiem z tej strony od Wisły bardzo zły (...)” .
Dwór wraz z budynkami przyległymi, na które składały się: budynek służebny, skarbiec murowany, budynek gospodarski z wielka kuchnią i ogrzewalnią mleka, piekarnia, stajnie, masarnia, spichlerz, stodoły, browar oraz gorzelnia tworzył czworobok, wyznaczający rozległy dziedziniec . Zarówno opis dworu, jak i liczba oraz rodzaj wymienionych budynków służebnych, wskazują przede wszystkim na zamożność, lecz także umiejętność gospodarowania licznymi dobrami materialnymi przez dziedziców Branic.
Również w Ruszczy znajdował się stary dwór drewniany, stojący w miejscu gdzie obecnie znajduje się dwór Popielów, nie dorównywał on jednak ani wielkością ani urządzeniem dworowi w Branicach, a jego stan w początku XVIII w., gdyż z tego okresu pochodzi opis budynku, był bardzo zły. Przyczyną tego było jego opuszczenie, spowodowane wygaśnięciem linii rusieckiej Gryfitów. Dwór posiadał siedem pokoi, kuchnię oraz poddasze; o jego dewastacji świadczą takie oto szczegóły opisu: wiele okien było bez szyb z oknami pozabijanymi, podłogi zgnite, brak pieca, komin zniszczony, na wpół zrujnowane schody i in. W pobliżu budynku dworskiego znajdywały się zabudowania folwarczne .



: Reklama : Patronat : Autorzy : Copyright 2004 - 2009 © NHMZ : v3.3 :